Oznaczenie 10W-30 dotyczy oleju silnikowego wielosezonowego, czyli takiego, który ma właściwości zarówno oleju zimowego, jak i letniego. Litera „W” pochodzi od angielskiego „Winter” i określa zachowanie oleju w niskich temperaturach, a liczba przed „W” (tu: 10) opisuje lepkość przy rozruchu na zimno – im niższa liczba, tym łatwiej silnik zakręci przy mrozie. Druga liczba (30) określa lepkość oleju w temperaturze roboczej silnika, zwykle ok. 100°C. Dzięki temu olej 10W-30 jest wystarczająco płynny przy rozruchu w chłodniejsze dni, a jednocześnie utrzymuje właściwy film smarny przy rozgrzanym silniku. W praktyce oznacza to, że taki olej można stosować przez cały rok w wielu silnikach benzynowych i wysokoprężnych, oczywiście o ile producent pojazdu dopuszcza taką klasę lepkości. Moim zdaniem znajomość tego oznaczenia to absolutna podstawa dla mechanika – bez tego łatwo dobrać zły olej. W serwisach zawsze patrzy się na specyfikację w instrukcji pojazdu: najpierw klasa jakości (np. API, ACEA), potem lepkość wg SAE, właśnie typu 10W-30, 5W-40 itp. Oleje przekładniowe mają zupełnie inne oznaczenia (np. 75W-90 GL-4) i nie wolno ich mylić z olejami silnikowymi. Dobrą praktyką jest też pamiętanie, że oleje wielosezonowe praktycznie wyparły jednosezonowe, bo zapewniają lepszą ochronę przy zmiennych warunkach klimatycznych i ułatwiają eksploatację pojazdu, szczególnie w naszym klimacie, gdzie są i mrozy, i upały.
Oznaczenie 10W-30 bardzo często bywa mylone, bo na pierwszy rzut oka wygląda podobnie do oznaczeń spotykanych przy innych olejach, np. przekładniowych. Trzeba jednak jasno powiedzieć: 10W-30 to klasyczna lepkość oleju silnikowego wielosezonowego według normy SAE J300, a nie żadnego innego rodzaju oleju. Oleje przekładniowe, stosowane w skrzyniach biegów czy mostach, mają inne klasy lepkości, np. 75W-90, 80W-140, i są opisane normą SAE J306. Dodatkowo często mają oznaczenia GL-4, GL-5 itp. Z mojego doświadczenia wynika, że pomylenie oleju przekładniowego z silnikowym to prosta droga do poważnych uszkodzeń, bo dodatki uszlachetniające i charakterystyka pracy tych olejów są zupełnie inne. Błędne jest też kojarzenie 10W-30 jako wyłącznie „oleju letniego” lub wyłącznie „zimowego”. Oleje typowo letnie i zimowe to stare podejście, kiedy używało się np. SAE 30 tylko na lato albo SAE 10W tylko na zimę. Oleje jednosezonowe mają pojedyncze oznaczenie lepkości bez „zakresu”, np. samo SAE 30, SAE 40. W przypadku 10W-30 mamy dwie liczby, co jasno wskazuje na olej wielosezonowy: pierwsza wartość opisuje zachowanie przy niskich temperaturach, druga przy wysokich. Typowy błąd myślowy polega na tym, że ktoś widzi „10W” i od razu myśli: dobra, to zimowy, a „30” – to letni. Tymczasem idea oleju wielosezonowego polega właśnie na połączeniu tych właściwości w jednym produkcie, żeby nie trzeba było wymieniać oleju między sezonami. Dobre praktyki serwisowe mówią jasno: wybierając olej, zawsze sprawdzamy w dokumentacji producenta silnika nie tylko klasę lepkości (np. 10W-30), ale też klasę jakości (API, ACEA), a pojęcia „zimowy”, „letni” czy „przekładniowy” traktujemy jako ogólne kategorie, a nie dokładne oznaczenia. Dzięki temu unikamy pomyłek, które w układzie smarowania silnika mogą skończyć się zatarciem, głośną pracą rozrządu czy problemami z rozruchem w niskich temperaturach.