Bezdotykowy pomiar temperatury elementów silnika wykonuje się właśnie pirometrem i to jest bardzo typowe narzędzie w warsztacie, szczególnie przy nowoczesnej diagnostyce. Pirometr (często nazywany termometrem laserowym, chociaż laser służy tylko do celowania) mierzy promieniowanie podczerwone emitowane przez nagrzane ciało. Dzięki temu nie trzeba dotykać badanego elementu, co jest ważne przy gorących częściach silnika, jak kolektor wydechowy, turbosprężarka, głowica, chłodnica czy obudowa termostatu. W praktyce mechanik używa pirometru do sprawdzania równomierności nagrzewania cylindrów, oceny pracy układu chłodzenia (np. różnica temperatur na wlocie i wylocie chłodnicy), diagnozy zapieczonych hamulców czy kontroli temperatury oleju w automatycznej skrzyni biegów na przewodach. Moim zdaniem to jedno z bardziej niedocenianych narzędzi – pozwala szybko wykryć np. niedrożny kanał chłodzenia albo niesprawny termostat bez rozbierania pół auta. Dobra praktyka jest taka, żeby mierzyć z odpowiedniej odległości (zgodnie z parametrem D:S podanym przez producenta pirometru) i pamiętać o emisyjności powierzchni – gołe, błyszczące aluminium czy chrom potrafią przekłamywać pomiar, dlatego często lepiej mierzyć na matowej, zabrudzonej powierzchni lub nakleić kawałek czarnej taśmy izolacyjnej i mierzyć na niej. W profesjonalnych serwisach stosuje się pirometry zgodne z zaleceniami producentów pojazdów, szczególnie przy diagnozowaniu układów wysokotemperaturowych, bo jest to metoda szybka, bezpieczna i powtarzalna.
W diagnostyce silnika łatwo pomylić różne przyrządy pomiarowe, bo na pierwszy rzut oka wiele z nich wygląda podobnie albo po prostu „coś mierzy”. Problem w tym, że tylko część z tych urządzeń nadaje się do bezdotykowego pomiaru temperatury. Multimetr jest podstawowym przyrządem elektryka i elektronika – służy do pomiaru napięcia, prądu, rezystancji, czasem pojemności czy częstotliwości. Owszem, niektóre multimetry mają funkcję pomiaru temperatury, ale wymaga to zastosowania sondy stykowej lub termopary, którą trzeba fizycznie przyłożyć do badanego elementu. To całkowicie zaprzecza idei pomiaru bezdotykowego, a dodatkowo przy bardzo gorących elementach, jak kolektor wydechowy, jest po prostu niebezpieczne i mało praktyczne. Stroboskop z kolei kojarzy się z regulacją zapłonu w starszych silnikach – wykorzystuje błyski światła zsynchronizowane z obrotami wału korbowego, żeby „zamrozić” obraz znaków na kole pasowym. To świetne narzędzie do oceny kąta wyprzedzenia zapłonu, ale nie ma żadnego związku z pomiarem temperatury, tym bardziej bezdotykowym. Wybór stroboskopu wynika często z błędnego skojarzenia: skoro świeci i coś pokazuje na silniku, to może też mierzy temperaturę – niestety nie. Refraktometr natomiast służy głównie do badania właściwości cieczy, np. stężenia glikolu w płynie chłodniczym czy jakości płynu do spryskiwaczy, poprzez pomiar współczynnika załamania światła. To narzędzie bardzo przydatne przy obsłudze układu chłodzenia, ale całkowicie nie nadaje się do pomiaru temperatury elementów silnika. Typowym błędem myślowym jest tu mieszanie pojęć: skoro refraktometrem sprawdzamy płyn chłodniczy, to może „coś” też z temperaturą – niestety nie, on bada skład chemiczny, nie temperaturę. W praktyce warsztatowej do bezdotykowego pomiaru temperatury stosuje się wyłącznie pirometry, bo opierają się na analizie promieniowania podczerwonego i są projektowane specjalnie do takich zastosowań. Dlatego wybór innego przyrządu niż pirometr jest po prostu niezgodny z zasadami poprawnej diagnostyki i dobrymi praktykami serwisowymi.