W silniku 3‑cylindrowym najczęściej stosuje się wykorbienia wału korbowego rozstawione co 120°. Wynika to z prostego rachunku: pełny obrót wału to 360°, dzielimy go przez liczbę cylindrów, czyli 3, i wychodzi właśnie 120°. Dzięki temu odstęp między suwami pracy w poszczególnych cylindrach jest równy, a silnik pracuje bardziej równomiernie i ma lepszą kulturę pracy. Moim zdaniem to jest jedna z tych zasad, które warto mieć „w głowie na stałe”, bo pojawia się w wielu zadaniach i w praktyce warsztatowej. Przy rozstawie 120° łatwiej jest też uzyskać równomierne obciążenie wału korbowego i mniejsze drgania skrętne. Widać to dobrze przy diagnozowaniu silników na hamowni lub przy analizie wykresów ciśnienia w cylindrach – odstępy między zapłonami są regularne. W typowym 3‑cylindrowym silniku czterosuwowym (np. małe silniki benzynowe 1.0–1.2 l) każdy cykl pracy cylindra trwa 720° obrotu wału, ale zapłony w kolejnych cylindrach są przesunięte właśnie o 240° pracy (co odpowiada 120° obrotu wału przy uwzględnieniu pełnego cyklu). Konstruktorzy tak ustawiają wykorbienia i kolejność zapłonu, żeby moment obrotowy na wale był jak najbardziej równy, a silnik nie „szarpał” przy niskich obrotach. W praktyce serwisowej ta wiedza przydaje się np. przy ustawianiu rozrządu, analizie znaków na kole pasowym, a także przy ocenie, czy silnik pracuje na wszystkie cylindry – wtedy mechanik często myśli właśnie w kategoriach kątów i kolejności zapłonu. To rozwiązanie jest po prostu standardem konstrukcyjnym w nowoczesnych trzycylindrowych jednostkach.
W przypadku wału korbowego w silniku 3‑cylindrowym bardzo łatwo dać się zmylić „okrągłymi” wartościami kątów, które kojarzą się z innymi układami cylindrów. Wiele osób intuicyjnie wybiera 90° albo 180°, bo te kąty pojawiają się często przy omawianiu wałów w silnikach 4‑ i 2‑cylindrowych, jednak dla trzech cylindrów prowadzi to do nieprawidłowego rozkładu suwów pracy. Wał korbowy musi zapewnić możliwie równomierne rozmieszczenie momentu obrotowego w czasie. Pełny obrót wału to 360°, więc jeśli mamy 3 cylindry, naturalne i konstrukcyjnie najkorzystniejsze jest podzielenie tego kąta właśnie przez 3, co daje 120°. Dzięki temu odstępy między zapłonami są jednakowe, a praca jednostki napędowej jest bardziej płynna. Gdyby wykorbienia były rozstawione co 90°, część cylindrów „nakładałaby się” momentem, a potem powstawałyby zbyt duże przerwy bez suwu pracy. Taki wał pasuje do silnika czterocylindrowego, gdzie 4 wykorbienia rozmieszcza się co 90° i wtedy cykle zapłonów układają się prawidłowo. Z kolei rozstaw 180° typowo kojarzy się z silnikami dwucylindrowymi lub z określonymi wariantami wałów w silnikach typu bokser. W trzycylindrówce rozstaw 180° powodowałby bardzo nierówną sekwencję suwów pracy i ogromne drgania, co jest sprzeczne z podstawowymi zasadami projektowania wałów korbowych i wyważania układów korbowo‑tłokowych. Kąt 270° też bywa spotykany w rozważaniach, bo pojawia się przy niektórych nietypowych układach zapłonu, ale w klasycznym szeregowym silniku 3‑cylindrowym takie ustawienie wykorbień nie zapewnia równomiernego rozłożenia obciążeń i byłoby po prostu niepraktyczne. Typowym błędem myślowym jest przenoszenie „zasad” z jednego typu silnika na inny bez policzenia prostego stosunku: 360° podzielone przez liczbę cylindrów daje podstawowy kąt rozstawu wykorbień dla jednostki rzędowej. W praktyce warsztatowej przy diagnozowaniu silników czy analizie drgań warto zawsze wrócić do tej prostej zależności, zamiast sugerować się tylko tym, co się kojarzy z innymi konstrukcjami.