Prawidłowo wskazana przyczyna to nieprawidłowe dokręcenie śrub głowicy. Płaszczyzna przylegania głowicy do bloku musi być idealnie równa, bo odpowiada za szczelność komory spalania i kanałów olejowo–chłodzących. Jeżeli śruby są dokręcone z innym momentem niż zaleca producent albo w złej kolejności, głowica jest ściągana do bloku nierównomiernie. Powstają wtedy lokalne naprężenia, które przy nagrzewaniu i stygnięciu silnika prowadzą do trwałej deformacji (wykrzywienia) powierzchni. W praktyce warsztatowej zawsze używa się klucza dynamometrycznego, a często także kątomierza, i skrupulatnie trzyma się procedury: kolejność dokręcania od środka na zewnątrz, kilka etapów dokręcania, odpowiedni moment i ewentualny dociąg kątowy. Moim zdaniem to jest jedna z tych czynności, gdzie „na oko” albo „na wyczucie” kończy się zazwyczaj planowaniem głowicy i wymianą uszczelki. Z doświadczenia: silniki po przegrzaniu albo po amatorskiej wymianie uszczelki głowicy bardzo często mają krzywą płaszczyznę właśnie przez złe dokręcenie śrub. Dobrą praktyką jest też zawsze zastosowanie nowych śrub rozciągliwych, dokładne oczyszczenie gwintów w bloku i lekkie naolejenie gwintu i podkładki (jeśli tak zaleca producent), bo to wpływa na realny moment siły. W nowoczesnych silnikach tolerancje odchyłki płaskości są bardzo małe, dlatego nawet niewielkie odstępstwo od procedury montażu może skończyć się odkształceniem głowicy, przedmuchami uszczelki, przedostawaniem się spalin do układu chłodzenia i typowymi objawami typu „gotujący się” płyn, biały dym czy utrata mocy.
Deformacja płaszczyzny przylegania głowicy to temat, który wielu osobom trochę się miesza z innymi uszkodzeniami w obrębie silnika. Warto to sobie uporządkować. Zużyte gniazda zaworów wpływają głównie na szczelność zaworów i parametry pracy silnika: spadek kompresji, nierówną pracę na biegu jałowym, trudności z odpalaniem czy spadek mocy. Uszkodzone lub wypalone gniazda nie powodują jednak mechanicznego wykrzywienia całej płaszczyzny głowicy względem bloku. To jest zupełnie inna skala zjawiska – lokalna nieszczelność zaworu kontra geometryczna deformacja dużej powierzchni. Luzy łożysk wału rozrządu również bywają mylące. Nadmierny luz w łożyskowaniu wałka rozrządu daje hałas, nierówną pracę rozrządu, ryzyko przestawienia faz, a w skrajnych przypadkach nawet zatarcie wałka. Natomiast nie powoduje on wyginania się całej głowicy na styku z blokiem. Oczywiście, jeśli wałek się zaciera, rosną lokalne naprężenia i temperatury, ale typowym skutkiem są uszkodzone czopy, panewki lub sam wałek, a nie krzywa płaszczyzna przylegania. Niedostateczne smarowanie to kolejny częsty „podejrzany”. Brak oleju lub zły olej bardzo mocno niszczy silnik: przyspieszone zużycie panewek, zatarcia, przegrzewanie, zużycie krzywek wałka rozrządu. Jednak sama deformacja płaszczyzny głowicy wynika przede wszystkim z nierównomiernych naprężeń i przegrzania materiału, zwykle w połączeniu z błędnym dokręceniem śrub. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro coś jest „zniszczone w okolicy głowicy”, to od razu łączy się to z gniazdami zaworów, wałkiem czy smarowaniem. Tymczasem płaskość głowicy to kwestia mechaniki połączenia śrubowego i rozszerzalności cieplnej. Jeśli śruby nie są dokręcone zgodnie z instrukcją producenta – właściwy moment, kąt, kolejność, czyste gwinty – głowica podczas pracy nagrzewa się nierównomiernie i „ściąga” w jedną stronę. To właśnie prowadzi do jej wygięcia, konieczności planowania na szlifierce i wymiany uszczelki. Dlatego w profesjonalnym serwisie tak duży nacisk kładzie się na prawidłowe dokręcanie śrub głowicy, a nie szukanie winy w gniazdach zaworów czy samym układzie smarowania.