Do przegubów krzyżakowych stosuje się smar stały, ponieważ taki element pracuje pod dużym obciążeniem, w zmiennych kątach i często w zapyleniu czy wilgoci. Smar stały tworzy grubą, trwałą warstwę smarną, która dobrze „trzyma się” powierzchni roboczych krzyżaka i jego łożysk igiełkowych. Olej, czy to silnikowy, czy przekładniowy, jest za rzadki – szybko by wypłynął z przegubu, szczególnie przy dużych prędkościach obrotowych wału i przy drganiach. Z mojego doświadczenia dobrze nasmarowany krzyżak potrafi pracować latami bez luzów i hałasów, o ile regularnie uzupełnia się smar przez kalamitkę. W praktyce warsztatowej używa się zazwyczaj smaru litowego do dużych obciążeń, często oznaczanego jako smar do przegubów, łożysk lub smar EP (Extreme Pressure). Dobre standardy obsługi mówią jasno: przeguby krzyżakowe wałów napędowych, wałów kardana i podobnych połączeń krzyżakowych smaruje się smarem stałym, a nie olejem. Przy przeglądach okresowych warto sprawdzić stan kalamitek, oczyścić je z brudu i dopiero wtedy wtłoczyć świeży smar, aż pojawi się on przy uszczelnieniach krzyżaka. To prosta czynność, ale bardzo skuteczna profilaktyka przed wybiciem gniazd, stukami w układzie napędowym i wibracjami przy jeździe. Moim zdaniem to jedna z tych podstawowych czynności obsługowych, które mocno wpływają na żywotność całego układu napędowego, a często są lekceważone.
W przegubach krzyżakowych kluczowe jest utrzymanie trwałej warstwy smarnej na elementach współpracujących pod dużym naciskiem i w zmiennych kątach pracy. Olej przekładniowy jest oczywiście świetnym środkiem smarnym, ale głównie w zamkniętych obudowach, jak skrzynia biegów czy mechanizm różnicowy, gdzie poziom oleju jest stały, a obudowa uszczelniona. W otwartym lub tylko częściowo uszczelnionym przegubie krzyżakowym taki olej zostałby szybko rozbryzgany i wypchnięty na zewnątrz, przez co smarowanie zanikłoby praktycznie po krótkim czasie. Podobnie olej silnikowy – ma dobre właściwości smarne, ale jest przeznaczony do układów ciśnieniowych wewnątrz silnika, a nie do elementów, które nie są zanurzone w oleju. Częsty błąd myślowy polega na założeniu, że skoro „olej to olej”, to każdy nada się do wszystkiego. W praktyce każdy środek smarny ma swoje przeznaczenie i lepkość dobraną do konkretnej pracy. Silikon natomiast bywa mylący, bo wiele osób kojarzy go jako uniwersalny środek „do wszystkiego”: uszczelnia, trochę smaruje, zabezpiecza przed wodą. Jednak silikonowe spraye lub smary nie zapewniają wystarczającej nośności filmu smarnego przy dużych obciążeniach mechanicznych i zmęczeniowych, z jakimi mamy do czynienia w krzyżaku wału napędowego. Dobrym nawykiem jest kojarzenie przegubów krzyżakowych z klasycznym smarem stałym, najczęściej litowym, który można wtłoczyć przez kalamitkę. Ten smar ma odpowiednią konsystencję, nie wypływa łatwo, dobrze przylega do powierzchni i wytrzymuje uderzeniowe obciążenia. Jeśli ktoś próbuje zastąpić go olejem lub silikonem, zwykle kończy się to przyspieszonym zużyciem igiełek, luzami, stukami i wibracjami w układzie napędowym. Dlatego w dobrych praktykach serwisowych przyjmuje się jasno: przeguby krzyżakowe – smar stały, a nie olej czy silikonowe wynalazki.