Do sprawdzenia luzu zaworowego faktycznie używa się szczelinomierza i to jest podstawowe narzędzie przy regulacji rozrządu w silnikach spalinowych. Szczelinomierz to komplet cienkich blaszek o dokładnie znanej grubości, zwykle od setnych do kilku dziesiątych milimetra. W praktyce mechanik wybiera blaszkę o wartości nominalnej podanej przez producenta silnika, np. 0,20 mm dla zaworu ssącego i 0,30 mm dla wydechowego, i wsunie ją między krzywkę wałka rozrządu a popychacz, dźwigienkę lub szklankę. Prawidłowy luz czuć „pod palcem” – blaszka powinna dać się przesunąć z wyraźnym, ale nie przesadnym oporem. W instrukcjach serwisowych zawsze jest zaznaczone, że pomiar luzu zaworowego wykonuje się właśnie szczelinomierzem, przy ustawieniu wałka rozrządu w takiej pozycji, żeby dany zawór był całkowicie zamknięty (krzywka odwrócona w górę). Moim zdaniem to jedna z podstawowych umiejętności w mechanice silników, bo zbyt mały luz powoduje niedomykanie zaworu i przypalenie gniazd, a zbyt duży luz daje głośną pracę, spadek mocy i szybsze zużycie elementów rozrządu. W praktyce warsztatowej używa się często szczelinomierzy z zaokrąglonymi końcówkami do zaworów, czasem też szczelinomierzy kątowych, żeby łatwiej dojść w trudno dostępne miejsca, np. przy głowicach w silnikach poprzecznie montowanych. Dobrą praktyką jest mierzenie luzu na zimnym silniku, chyba że producent wyraźnie podaje wartości „na gorąco”. Szczelinomierz przydaje się zresztą nie tylko do zaworów, ale też do ustawiania przerw na świecach zapłonowych, sprawdzania luzu między tarczą hamulcową a klockiem czy przy ustawianiu czujników indukcyjnych, więc warto go dobrze ogarnąć i dbać, żeby blaszki nie były pogięte ani zabrudzone.
Przy sprawdzaniu luzu zaworowego kluczowe jest zrozumienie, co tak naprawdę mierzymy. Nie interesuje nas średnica, głębokość ani długość jakiegoś elementu, tylko rzeczywista szczelina pomiędzy współpracującymi częściami układu rozrządu – najczęściej między krzywką wałka rozrządu a elementem, który ją przenosi na zawór. Ta przerwa ma być bardzo mała, rzędu dziesiątych czy wręcz setnych milimetra, ale jednocześnie musi pozwalać na kompensację rozszerzalności cieplnej elementów podczas pracy silnika. Dlatego standardem warsztatowym jest użycie szczelinomierza, a nie przyrządów do innych typów pomiarów. Mikrometr służy do bardzo dokładnego mierzenia wymiarów zewnętrznych lub wewnętrznych elementów, takich jak średnica wału korbowego, sworznia tłokowego czy grubość tarczy. Można nim świetnie ocenić zużycie panewek czy tłoków, ale nie wsuniemy go między krzywkę a popychacz w taki sposób, żeby wiarygodnie ocenić luz zaworowy. To nie jest pomiar „na styk”, tylko ocena, czy konkretna blaszka o znanej grubości wchodzi z odpowiednim oporem. Głębokościomierz natomiast mierzy głębokość otworów, rowków, stopni, np. głębokość bieżnika opony, zagłębienie gniazda, różnice wysokości powierzchni. W regulacji zaworów nie ma zastosowania, bo nie mierzymy tam głębokości, tylko luz roboczy w płaszczyźnie styku. Passametr (czasem nazywany sprawdzianem przechodnim/nieprzechodnim) wykorzystuje się z kolei do kontroli wymiarów otworów lub wałków pod kątem tolerancji – element albo przejdzie, albo nie. To typowe narzędzie w kontroli jakości, a nie w regulacji luzów w silniku. Typowym błędem jest mylenie ogólnej „dokładności” przyrządu z jego przydatnością – ktoś widzi mikrometr czy passametr i zakłada, że skoro są bardzo precyzyjne, to nadają się do wszystkiego. W praktyce każdy przyrząd ma swoje konkretne zastosowanie i przy luzie zaworowym tylko szczelinomierz umożliwia pomiar zgodny z zaleceniami producenta oraz dobrą praktyką warsztatową.