Dogładzanie gładzi cylindrów wykonuje się za pomocą honownicy, bo to jest narzędzie specjalnie stworzone do obróbki wykończeniowej otworów cylindrycznych. Honowanie pozwala uzyskać bardzo dokładny wymiar, wysoką klasę chropowatości powierzchni oraz charakterystyczną siatkę krzyżujących się rys, tzw. cross-hatch. Ta siateczka jest kluczowa w silniku spalinowym, bo zatrzymuje film olejowy na ściankach cylindra, poprawia smarowanie pierścieni tłokowych i zmniejsza zużycie współpracujących elementów. W praktyce warsztatowej honownicę stosuje się po szlifowaniu lub roztaczaniu cylindrów, żeby nadać im ostateczną geometrię i strukturę powierzchni zgodną z zaleceniami producenta silnika. Producenci podają często konkretne kąty krzyżowania śladów honowania (np. 30–45°) oraz zakres chropowatości Ra, których trzeba się trzymać przy regeneracji. Z mojego doświadczenia, bez prawidłowego honowania nawet idealnie dobrane tłoki i pierścienie nie trzymają kompresji tak jak trzeba, rośnie zużycie oleju, a silnik szybciej się "rozłazi". Honowanie honownicą zapewnia też lepszą cylindryczność i prostoliniowość otworu niż samo szlifowanie, co ma duże znaczenie przy nowoczesnych, wysokoobciążonych jednostkach. W profesjonalnych zakładach naprawy silników dogładzanie honownicą to standard technologiczny, a pominięcie tego etapu traktuje się po prostu jako poważny błąd w procesie regeneracji.
W obróbce gładzi cylindrów bardzo łatwo pomylić ogólne narzędzia skrawające z tymi, które są faktycznie przeznaczone do obróbki wykończeniowej otworów silnikowych. Przeciągacz kojarzy się z dokładną obróbką, ale używa się go głównie do kształtowania otworów przelotowych, rowków wielowypustowych, sześciokątów, itp. To narzędzie pracuje jednorazowym, liniowym ruchem i daje gładką powierzchnię, jednak nie tworzy charakterystycznej struktury cross-hatch potrzebnej w cylindrze silnika. Dodatkowo przeciągacz nie zapewnia takiej kontroli nad chropowatością i geometrią otworu, jaką daje proces honowania z użyciem honownicy. Tokarka kłowa z kolei służy głównie do obróbki wałków, tarcz i ogólnie elementów mocowanych w kłach lub uchwycie, a nie do precyzyjnego wykańczania wnętrza cylindrów. Owszem, można na tokarce rozwiercać lub roztaczać otwory, ale to jest raczej obróbka zgrubna lub półwykończeniowa. Po takim zabiegu i tak trzeba zastosować honowanie, żeby uzyskać odpowiednią strukturę powierzchni zgodną z wymaganiami producentów silników. Szlifierka stołowa natomiast jest narzędziem zupełnie innej kategorii – służy głównie do ostrzenia narzędzi, czyszczenia, czasem do drobnych prac pomocniczych. Praca na szlifierce stołowej w żaden sposób nie pozwoli dogładzić gładzi cylindra, bo nie ma ani odpowiedniej geometrii, ani możliwości prowadzenia narzędzia wewnątrz otworu. Typowy błąd myślowy polega tutaj na utożsamianiu „szlifowania” czy „dokładnej obróbki” z każdym narzędziem skrawającym lub szlifierskim. W praktyce regeneracji silników stosuje się ściśle określone operacje technologiczne: roztaczanie lub szlifowanie na wymiar naprawczy, a potem właśnie honowanie wyspecjalizowaną honownicą, która zapewnia odpowiedni mikropołysk, chropowatość i siatkę rys, bez których silnik nie będzie pracował prawidłowo i trwałe.