Poprawny wynik to 585,00 zł, bo trzeba policzyć koszt części i robocizny dla obu kół przedniej osi. Najpierw części: wymieniamy czujniki prędkości obrotowej na obu kołach, więc 2 × 155,00 zł = 310,00 zł brutto za same czujniki. Drugim składnikiem jest robocizna. Czas naprawy podany jest na jedno koło: 1,1 rbh. Dla dwóch kół mamy więc 1,1 rbh × 2 = 2,2 rbh. Koszt jednej roboczogodziny to 125,00 zł, więc 2,2 × 125,00 zł = 275,00 zł brutto za pracę. Teraz sumujemy: 310,00 zł (części) + 275,00 zł (robocizna) = 585,00 zł brutto. I to jest zgodne z zasadami kosztorysowania stosowanymi w warsztatach, które korzystają z norm czasowych (np. z katalogów producenta lub programów typu Audatex, DAT). Moim zdaniem warto zapamiętać schemat: ilość części × cena jednostkowa + czas normatywny × stawka rbh. W praktyce przy wymianie czujników ABS na osi przedniej często wymienia się oba naraz, właśnie po to, żeby uniknąć sytuacji, że za tydzień padnie drugi czujnik i klient znowu płaci za rozbieranie zawieszenia. Dobra praktyka to też zawsze doliczenie diagnostyki (odczyt błędów, kasowanie błędów w sterowniku ABS) – w tym zadaniu tego nie ma, ale w realnym warsztacie stanowi to osobną pozycję na zleceniu. Warto też pamiętać, że wszystkie kwoty są brutto, więc nie trzeba już doliczać VAT, co też często myli początkujących przy liczeniu takich zadań.
W tym zadaniu kluczowe jest poprawne zrozumienie, co oznacza podany czas 1,1 rbh oraz że mówimy o obu kołach osi przedniej, a nie o jednym kole. Bardzo często popełniany błąd polega na policzeniu kosztu tylko dla jednego czujnika i jednego koła, bez uwzględnienia, że oś przednia ma dwa koła, a więc dwa czujniki i podwójny czas pracy. Jeżeli ktoś wychodzi z założenia, że wymieniamy tylko jeden czujnik, to dostaje wyniki rzędu 292,50 zł: 155,00 zł za czujnik plus 1,1 rbh × 125,00 zł = 137,50 zł, razem 292,50 zł. Matematycznie to się zgadza, ale merytorycznie nie, bo zadanie wyraźnie mówi o czujnikach kół osi przedniej, czyli komplet na lewą i prawą stronę. Inna typowa pomyłka to uwzględnienie dwóch czujników, ale tylko jednego czasu robocizny. Wtedy ktoś liczy 2 × 155,00 zł = 310,00 zł za części i dodaje 137,50 zł za pracę, co daje 447,50 zł. Na papierze wygląda sensownie, ale w praktyce każdy czujnik wymaga osobnej operacji demontażu koła, dostępu do piasty, wypięcia wtyczki, czasem oczyszczenia gniazda. Dlatego normy czasowe są podawane na jedno koło i trzeba je pomnożyć przez dwa. Zdarza się też, że ktoś liczy tylko robociznę albo tylko części, co daje wyniki bliższe 430,00 zł, ale to już całkowicie oderwane od poprawnego podejścia. W realnym warsztacie zawsze sumuje się: koszt części + koszt robocizny, przy czym roboczogodziny mnoży się przez stawkę, a nie dodaje wprost. Z mojego doświadczenia takie zadania dobrze uczą myślenia jak przy prawdziwym kosztorysie: dokładnie czytać, czy chodzi o jedno koło, jedną oś czy cały pojazd, sprawdzać czy czasy są na element, czy na stronę, i zawsze osobno liczyć części oraz pracę. To jest standardowa dobra praktyka w serwisach i bez tego łatwo jest zaniżyć albo zawyżyć wycenę naprawy.