W tym zadaniu kluczowe jest poprawne policzenie zarówno kosztu robocizny, jak i części, a potem ich zsumowanie. Na tylnej osi mamy dwa amortyzatory, więc czas pracy to 0,6 rbg × 2 = 1,2 rbg. Roboczogodzina kosztuje 125 zł, więc koszt samej robocizny wynosi 1,2 × 125 zł = 150 zł. Do tego dochodzi koszt części: 2 amortyzatory × 70 zł = 140 zł. Całkowity koszt naprawy: 150 zł + 140 zł = 290 zł. To właśnie odpowiedź 4. W praktyce warsztatowej takie liczenie jest standardem – w kosztorysowaniu zawsze rozdziela się robociznę i części. W systemach typu Audatex czy DAT wpisuje się czas normatywny w rbg, stawkę za rbg oraz cenę części, a program dokładnie tak samo to przelicza. Moim zdaniem warto od razu wyrabiać sobie nawyk sprawdzania: ile sztuk części wymieniam, ile wynosi czas na jedną sztukę i jaka jest stawka roboczogodziny. Przy zawieszeniu, zwłaszcza przy amortyzatorach, często też dolicza się dodatkowe czynności, jak np. sprawdzenie geometrii kół po wymianie, ale w tym zadaniu tego nie ma, liczymy tylko to, co podano. W realnym warsztacie do takiego kosztu doszłyby jeszcze podatki (VAT), ewentualne drobne materiały (np. nowe śruby, nakrętki samohamowne), a czasem opłata za diagnostykę wstępną. Jednak zasada zawsze jest ta sama: czas × stawka + części = koszt naprawy. Umiejętność szybkiego przeliczenia tego w głowie czy na kartce przydaje się przy rozmowie z klientem, żeby nie podawać orientacyjnych kwot „na oko”, tylko konkretny, policzony koszt.
W tym zadaniu cała trudność polega na poprawnym zrozumieniu, co dokładnie składa się na koszt naprawy i jak liczyć roboczogodziny. Typowy błąd to skupienie się tylko na jednej części obliczeń: albo na cenie części, albo na samej robociźnie, albo na jednym amortyzatorze zamiast na całej osi. Jeżeli ktoś uzyskał wynik niższy niż 290 zł, to najczęściej wynika to z pominięcia któregoś z elementów kosztorysu. Podstawą jest informacja, że wymieniamy amortyzatory osi tylnej, a więc dwa elementy, lewy i prawy. Czas na wymianę jednego amortyzatora wynosi 0,6 rbg, więc dla całej osi trzeba ten czas pomnożyć przez dwa. Jeżeli weźmie się tylko 0,6 rbg i pomnoży przez stawkę 125 zł, to wyjdzie 75 zł – to za mało, bo uwzględnia się wtedy wymianę tylko jednego amortyzatora, a nie kompletu. Podobny błąd pojawia się, gdy ktoś policzy koszt jednego amortyzatora (70 zł) i dołoży do tego zaniżoną robociznę, co prowadzi do kwot typu 145 zł czy 215 zł. To wygląda pozornie sensownie, ale nie odzwierciedla faktycznego zakresu pracy. Drugi typowy błąd to nieuwzględnienie, że amortyzatory są dwa i trzeba pomnożyć nie tylko czas, ale i cenę części. W praktyce warsztatowej zawsze liczy się ilość sztuk: jeśli na zleceniu jest „amortyzator tył – 2 szt.”, to koszt części to 2 × cena jednostkowa. Pominięcie tej liczby sztuk automatycznie zaniża wartość naprawy. Z mojego doświadczenia wynika, że uczniowie często liczą poprawnie roboczogodziny, ale zapominają podwoić koszt części, przez co powstają właśnie takie pośrednie, mylące wyniki. Zawodowo przyjmuje się zasadę, że koszt naprawy to suma robocizny (czas normatywny × stawka) oraz części (cena jednostkowa × ilość). Wszystkie odpowiedzi inne niż 290 zł łamią którąś z tych zasad: albo nie uwzględniają kompletu części, albo nie biorą pełnego czasu pracy, albo mieszają oba te błędy. W realnym warsztacie takie zaniżenie kosztu oznaczałoby pracę „na stratę” albo konieczność późniejszego tłumaczenia się klientowi z podwyższonej ceny, co jest sprzeczne z dobrą praktyką obsługi klienta i przejrzystym kosztorysowaniem.