Kontrolka systemu kontroli trakcji (TCS, ASR, ESP – zależnie od producenta) ma standardowo kolor żółty, bo zgodnie z przyjętymi w motoryzacji zasadami żółty oznacza ostrzeżenie lub informację o ograniczonej sprawności, a nie bezpośrednie zagrożenie życia. Moim zdaniem to jest bardzo logiczne: system pomaga kierowcy, ale jego zadziałanie nie oznacza awarii krytycznej, tylko sytuację, w której elektronika musi „ratować przyczepność”. W praktyce ta żółta kontrolka, często w formie auta z „ślizgającymi się” liniami pod kołami, może się zapalić lub migać przy gwałtownym przyspieszaniu na śliskiej nawierzchni, przy ruszaniu na śniegu, na mokrych kostkach brukowych, a nawet przy ostrym wyjściu z zakrętu. Miganie zwykle oznacza aktywną ingerencję systemu (odcinanie momentu obrotowego, przyhamowywanie kół), a stałe świecenie – często informuje o wyłączeniu systemu lub zapisanej usterce w sterowniku ABS/ESP. W wielu instrukcjach obsługi pojazdów producenci wyraźnie podkreślają, że żółte kontrolki to sygnał „sprawdź jak najszybciej”, ale nie „natychmiast zatrzymaj”. Dobrą praktyką jest, żeby mechanik podczas przeglądu tłumaczył klientowi znaczenie tych barw, bo potem kierowca lepiej reaguje na komunikaty samochodu. W diagnostyce warsztatowej, gdy klient zgłasza, że „świeci się żółta kontrolka z poślizgiem”, od razu wiadomo, żeby podpiąć tester pod układ ABS/ESP i sprawdzić czujniki prędkości kół, czujnik kąta skrętu, ewentualnie czujnik przyspieszeń poprzecznych.
Kolor kontrolki w samochodzie nie jest przypadkowy, tylko wynika z przyjętych w motoryzacji standardów bezpieczeństwa i ergonomii. Wiele osób myli się, bo kojarzy, że skoro system ma pomagać w utrzymaniu przyczepności, to powinien być oznaczony kolorem „pozytywnym”, na przykład zielonym. Zielone kontrolki faktycznie występują na desce rozdzielczej, ale są zarezerwowane głównie dla sygnalizacji świateł zewnętrznych (np. światła mijania, światła pozycyjne, czasem tempomat) albo funkcji, które po prostu informują o włączeniu jakiegoś układu bez charakteru ostrzegawczego. System kontroli trakcji, mimo że pomaga kierowcy, ingeruje w pracę układu napędowego i hamulcowego, dlatego nie traktuje się go jak zwykłego „gadżetu”, tylko jak system nadzorujący bezpieczeństwo jazdy. Z tego powodu niebieski kolor też odpada – w samochodach w zasadzie zarezerwowany jest on dla sygnalizacji świateł drogowych i nie stosuje się go dla systemów wspomagających stabilność. Czerwone kontrolki natomiast w całej branży oznaczają stany krytyczne, wymagające natychmiastowej reakcji kierowcy, jak zbyt niskie ciśnienie oleju, przegrzanie silnika czy niezapięte pasy bezpieczeństwa. Gdyby kontrolka kontroli trakcji była czerwona, sugerowałaby poważną awarię, a w normalnej pracy system często tylko chwilowo interweniuje przy poślizgu kół. Dlatego przyjęto żółty kolor jako kompromis: sygnał ostrzegawczy, który mówi kierowcy „coś się dzieje z przyczepnością, elektronika musi pomagać”, ale nie wymusza natychmiastowego zatrzymania pojazdu. Typowym błędem myślowym jest przenoszenie logiki ze świateł zewnętrznych (zielone = ok, niebieskie = mocne światła) na wszystkie ikony na desce rozdzielczej. W rzeczywistości układy elektroniczne odpowiedzialne za bezpieczeństwo jazdy – jak ABS, ESP, TCS – mają właśnie żółte kontrolki, żeby wyraźnie odróżnić je od krytycznych awarii sygnalizowanych na czerwono i zwykłych funkcji informacyjnych oznaczanych na zielono.