Objaw w postaci stuków dochodzących z przodu samochodu podczas jazdy próbnej jest klasycznym sygnałem, że w układzie kierowniczym lub w elementach zawieszenia osi przedniej pojawiły się luzy. Z mojego doświadczenia wynika, że najczęściej dotyczy to zużytych końcówek drążków kierowniczych, przegubów kulowych, sworzni wahaczy albo samej przekładni kierowniczej. Podczas jazdy, szczególnie po nierównościach, takie luzy powodują uderzenia metalu o metal, które właśnie słyszymy jako wyraźne stuki z przodu. W dobrze utrzymanym pojeździe układ kierowniczy pracuje cicho, a reakcja kół na ruch kierownicy jest natychmiastowa i bez opóźnień. Jeżeli przy lekkich ruchach kierownicą na małej prędkości słychać stukanie, a do tego na kierownicy czuć delikatne przeskoki, to praktycznie podręcznikowy przykład luzów w drążkach lub przekładni. W warsztatach i na stacjach kontroli pojazdów przyjmuje się jako dobrą praktykę, że każdy taki dźwięk z przodu auta, pojawiający się przy skręcaniu i na nierównościach, powinien być dokładnie zdiagnozowany przed dopuszczeniem pojazdu do ruchu. W normach dotyczących badań technicznych podkreśla się, że nadmierne luzy w układzie kierowniczym są usterką zagrażającą bezpieczeństwu. W praktyce mechanik, który podczas jazdy próbnej usłyszy stuki z przodu, zawsze łączy je najpierw z układem kierowniczym i zawieszeniem przednim, a dopiero później szuka innych przyczyn. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: przód auta stuka przy skręcaniu lub na nierównościach – najpierw sprawdzamy kierownicę, drążki, sworznie i mocowania przekładni.
Stuki pochodzące z tyłu samochodu oraz kołysanie wzdłużne pojazdu rzadko kiedy wiążą się bezpośrednio z luzami w układzie kierowniczym. To jest taki typowy błąd myślowy: skoro coś hałasuje albo buja autem, to od razu podejrzenie pada na kierownicę. W praktyce zawodowej mechanika sprawa jest bardziej poukładana. Dźwięki z tyłu pojazdu zwykle świadczą o problemach z zawieszeniem tylnej osi, mocowaniem amortyzatorów, tulejami wahaczy, czasem z luzami w łożyskach kół tylnych, ale nie z układem kierowniczym, który działa głównie na przednie koła (w standardowych samochodach osobowych). Kołysanie wzdłużne, czyli takie „przysiadywanie” auta przodem i tyłem podczas hamowania, przyspieszania czy na progach zwalniających, wskazuje raczej na zużyte amortyzatory, sprężyny albo tuleje metalowo-gumowe. Układ kierowniczy może mieć luzy, ale nie powoduje sam z siebie wyraźnego bujania w przód i w tył, bo jego zadaniem jest zmiana kierunku jazdy, a nie tłumienie drgań wzdłużnych. Z kolei kołysanie poprzeczne, czyli bujanie na boki, też najczęściej jest związane z zawieszeniem, zużytymi tulejami, stabilizatorem, łożyskami lub złą geometrią kół, a nie bezpośrednio z luzami w przekładni kierowniczej. Oczywiście luzy w układzie kierowniczym mogą pogarszać stabilność pojazdu, ale podstawowym i pierwszym objawem, na który zwracają uwagę instrukcje diagnostyczne i dobre praktyki warsztatowe, są właśnie stuki i nieprecyzyjne prowadzenie auta przy pochodzeniu dźwięku z przodu. Warto więc oddzielać objawy zawieszenia tylnego, amortyzatorów i ogólnej stateczności nadwozia od typowych symptomów luzów w samym układzie kierowniczym, żeby diagnoza była logiczna i zgodna z tym, czego uczą podręczniki i normy badań technicznych.