Wartość 2,40 V na ogniwo przy ładowaniu akumulatora kwasowo-ołowiowego to typowa, podręcznikowa wartość końcowego napięcia ładowania, przy której zaczyna się wyraźne „gazowanie” elektrolitu. Dla akumulatora 12‑woltowego (6 ogniw) daje to około 14,4 V – i dokładnie takie napięcie widzi się na prostownikach z funkcją automatycznego ładowania. Przy tym napięciu akumulator osiąga pełne naładowanie, a dalsze ładowanie przy wyższym napięciu prowadzi już głównie do intensywnej elektrolizy wody, czyli wydzielania wodoru i tlenu, co nie podnosi praktycznie pojemności, za to przyspiesza zużycie. W praktyce warsztatowej przyjmuje się, że końcówka ładowania następuje właśnie przy napięciu ok. 2,4 V/ogniwo oraz utrzymującym się gazowaniu i stałym poziomie gęstości elektrolitu. Nowoczesne prostowniki „inteligentne” też programują fazę absorpcji na ten poziom napięcia, bo jest to zgodne z zaleceniami producentów akumulatorów i normami eksploatacyjnymi. Moim zdaniem warto zapamiętać tę wartość jako podstawę: 2,40 V/ogniwo dla pełnego ładowania w trybie standardowym, przy prądzie ładowania ok. 0,1 C (czyli 10% pojemności akumulatora). W codziennej pracy mechanika pomaga to szybko ocenić, czy prostownik działa poprawnie i czy akumulator osiągnął już fazę pełnego naładowania, czy jeszcze jest w trakcie doładowywania.
W tym zadaniu kluczowe jest zrozumienie, czym różni się napięcie pracy akumulatora od napięcia końcowego ładowania. Wiele osób myli napięcie rozładowania z napięciem, do którego należy ładować ogniwo. Wartość około 1,75 V na ogniwo to w praktyce granica głębokiego rozładowania, poniżej której akumulator kwasowo‑ołowiowy nie powinien pracować, bo zaczyna się zasiarczenie płyt i trwała utrata pojemności. To jest napięcie, przy którym akumulator uznaje się za praktycznie rozładowany, a nie załadowany. Z kolei okolice 2,00 V na ogniwo to raczej napięcie znamionowe przy normalnej pracy, w przybliżeniu napięcie spoczynkowe naładowanego akumulatora, a nie wartość, do której doprowadza się go podczas procesu ładowania prostownikiem. Taki poziom napięcia nie wywoła jeszcze typowego „gazowania”, które jest oznaką fazy końcowej ładowania. Napięcie 2,20 V na ogniwo bywa mylące, bo często pojawia się w literaturze jako napięcie robocze lub napięcie buforowe w instalacjach stacjonarnych, gdzie akumulator jest cały czas podłączony do zasilacza. Jednak w klasycznym ładowaniu warsztatowym rozładowanego akumulatora, dążymy do pełnego naładowania, a to wymaga wyższej wartości końcowej. Dopiero około 2,40 V na ogniwo powoduje wyraźne gazowanie, stabilizację gęstości elektrolitu i osiągnięcie maksymalnego naładowania zgodnie z dobrą praktyką branżową. Typowym błędem myślowym jest założenie, że skoro akumulator ma napięcie nominalne 2 V na ogniwo, to ładowanie powinno kończyć się dokładnie na tej wartości. W rzeczywistości, żeby „wcisnąć” ładunek do ogniwa i zrekompensować straty, trzeba podać nieco wyższe napięcie. Dlatego wszystkie niższe wartości niż 2,40 V, choć brzmią rozsądnie, nie odpowiadają wymogom poprawnego, pełnego naładowania rozładowanego akumulatora kwasowo‑ołowiowego.