Materiałem stosowanym na zbiorniczek wyrównawczy płynu hamulcowego jest tworzywo sztuczne i to nie jest przypadek, tylko wynik wielu lat doświadczeń konstruktorów. Zbiorniczek pracuje w komorze silnika, gdzie temperatura potrafi być wysoka, a jednocześnie ma stały kontakt z płynem hamulcowym na bazie glikoli, który jest dość agresywny chemicznie. Tworzywa stosowane na te zbiorniczki (np. specjalne odmiany poliamidu, polipropylenu czy innych tworzyw odpornych chemicznie) są tak dobrane, żeby nie reagowały z płynem, nie pękały od temperatury i nie starzały się zbyt szybko. Dodatkowo plastik jest lekki, łatwo się go formuje metodą wtrysku, można od razu zrobić przezroczyste ścianki lub półprzezroczyste, dzięki czemu widać poziom płynu bez odkręcania korka. To jest ogromna zaleta w serwisie – mechanik albo kierowca rzuca okiem i od razu widzi, czy poziom mieści się między MIN a MAX. Moim zdaniem to jedna z prostszych, ale bardzo przemyślanych części układu hamulcowego. W nowoczesnych autach praktycznie standardem jest zbiorniczek z tworzywa z wytłoczonymi oznaczeniami poziomu i odpowiednimi gniazdami na czujnik poziomu płynu. Tworzywo sztuczne dobrze też tłumi drgania, nie koroduje, a przy ewentualnym drobnym uderzeniu raczej się odkształci niż rozbije jak szkło. W praktyce warsztatowej wymiana takiego zbiorniczka jest szybka, nie wymaga specjalistycznych narzędzi, a element jest stosunkowo tani. To wszystko idealnie wpisuje się w dobre praktyki producentów: bezpieczeństwo, trwałość, niska masa i łatwość obsługi serwisowej.
W konstrukcji zbiorniczka wyrównawczego płynu hamulcowego kluczowe są trzy rzeczy: odporność chemiczna na płyn hamulcowy, odporność na temperaturę i drgania oraz bezpieczeństwo w razie uszkodzenia. Z tego powodu tradycyjne materiały metalowe, takie jak stop aluminium czy żeliwo, nie sprawdzają się dobrze w tej roli, mimo że na pierwszy rzut oka wydają się „solidniejsze”. Metale są cięższe, przenoszą drgania, wymagają dodatkowego zabezpieczenia antykorozyjnego, a połączenie metalu z płynem hamulcowym i wilgocią z otoczenia może prowadzić do korozji, mikronieszczelności i problemów eksploatacyjnych. Żeliwo w ogóle jest materiałem typowym dla ciężkich, masywnych elementów, jak np. niektóre korpusy zwrotnic czy stare bębny hamulcowe, a nie dla lekkich zbiorniczków montowanych wysoko w komorze silnika. Stop aluminium z kolei bywa używany w zaciskach hamulcowych czy pompach, ale tam mamy inną geometrię, inne obciążenia i zupełnie inne wymagania. Zbiorniczek musi być przejrzysty albo przynajmniej półprzezroczysty, żeby można było szybko ocenić poziom płynu bez otwierania układu. Metal tego nie zapewnia, więc od razu komplikuje obsługę. Szkło wydaje się kuszące, bo jest odporne chemicznie i przeźroczyste, ale w realnych warunkach eksploatacji pojazdu jest zbyt kruche, podatne na pęknięcia od drgań, zmian temperatury i przypadkowych uderzeń. W razie kolizji szklany zbiorniczek mógłby się rozbić, rozlać płyn i dodatkowo stworzyć zagrożenie. Typowym błędem myślowym przy tym pytaniu jest kierowanie się skojarzeniem „hamulce = wysokie obciążenia = metal musi być lepszy” albo „zbiornik = może jak w laboratorium, to szkło”. W praktyce motoryzacyjnej producenci dążą do redukcji masy, uproszczenia kontroli poziomu płynu i eliminacji korozji, dlatego tworzywo sztuczne jest tutaj najlepszym rozwiązaniem. Metal czy szkło pojawiają się raczej w starszych, eksperymentalnych albo bardzo specyficznych konstrukcjach, ale nie w nowoczesnych, seryjnych układach hamulcowych, które spotykasz na co dzień w warsztacie.