Na ilustracji widoczna jest klasyczna sonda lambda, czyli czujnik zawartości tlenu w spalinach montowany w układzie wydechowym. Charakterystyczna jest gwintowana część z sześciokątną nakrętką do wkręcenia w kolektor lub rurę wydechową oraz perforowana końcówka, która wchodzi bezpośrednio w strumień spalin. Wewnątrz znajduje się element pomiarowy z tlenku cyrkonu lub tytanu, który porównuje zawartość tlenu w spalinach z tlenem w powietrzu odniesienia. Na tej podstawie generuje sygnał napięciowy lub prądowy, który sterownik silnika ECU wykorzystuje do korekty składu mieszanki paliwowo-powietrznej. W praktyce oznacza to, że sonda lambda pilnuje, aby mieszanka była jak najbliżej stechiometrycznej (λ ≈ 1), co jest kluczowe dla prawidłowej pracy katalizatora trójdrożnego i spełnienia norm emisji spalin Euro. Z mojego doświadczenia w warsztacie typowym objawem uszkodzonej sondy są zwiększone zużycie paliwa, nierówna praca na biegu jałowym oraz błędy w testerze diagnostycznym typu P0130–P0136. W nowoczesnych autach montuje się często kilka sond lambda: przed katalizatorem (regulacyjna) i za katalizatorem (diagnostyczna), ale zasada działania pozostaje podobna. Dobra praktyka serwisowa to sprawdzanie przebiegu sondy na oscyloskopie, kontrola grzałki sondy oraz szczelności układu wydechowego, bo nieszczelności potrafią całkowicie zakłamać odczyty czujnika tlenu.
Na zdjęciu pokazany jest element, który wielu osobom kojarzy się ogólnie z „czujnikiem w wydechu”, stąd łatwo o pomyłkę. Czujnik temperatury spalin ma zwykle znacznie smuklejszą końcówkę pomiarową, przypominającą termoparę, często na cienkim metalowym przewodzie, bez dużego sześciokąta do wkręcania kluczem i bez tak rozbudowanej wtyczki wielopinowej. Jego zadaniem jest tylko pomiar temperatury, a nie analiza składu spalin, więc konstrukcja jest prostsza. Czujnik temperatury silnika z kolei montowany jest w bloku silnika lub w króćcu układu chłodzenia i wygląda jak niewielki termistor z gwintem, często z małą plastikową wtyczką na 2 piny, bez perforowanej końcówki wkładanej w strumień gazów. Ten element mierzy temperaturę cieczy chłodzącej, a nie parametry spalin. Czujnik ciśnienia doładowania (MAP lub czujnik ciśnienia w kolektorze dolotowym) ma całkowicie inną konstrukcję: jest to zwykle kompaktowy czarny moduł plastikowy montowany w kolektorze lub na przewodzie dolotowym, z otworkiem pomiarowym od strony powietrza doładowanego. Nie ma gwintowanej części jak świeca ani metalowej obudowy wkręcanej w wydech. Typowym błędem myślowym jest utożsamianie każdego czujnika wkręcanego w wydech z czujnikiem temperatury spalin, bo faktycznie oba są w układzie wydechowym. Jednak sonda lambda ma charakterystyczną perforowaną końcówkę, rozbudowaną metalową obudowę oraz zwykle 3–6 przewodów (zasilanie grzałki, masa, sygnał), co wynika z jej bardziej złożonego zadania – pomiaru zawartości tlenu w spalinach i przekazywania precyzyjnego sygnału do ECU. Rozróżnianie tych elementów po kształcie, miejscu montażu i rodzaju złącza jest podstawową dobrą praktyką w diagnostyce samochodowej.