Na rysunku jest tzw. tester płynu hamulcowego w formie „długopisu”, który bada procentową zawartość wody w płynie hamulcowym DOT (zwykle DOT3/DOT4/DOT5.1). Działa on na zasadzie pomiaru przewodności elektrycznej – im więcej wody w płynie, tym większa przewodność, a przyrząd sygnalizuje to odpowiednią liczbą diod LED (0%, <1%, 2%, 3%, >4% itd.). Płyn hamulcowy jest higroskopijny, czyli chłonie wilgoć z powietrza. Wzrost zawartości wody obniża temperaturę wrzenia płynu, co przy intensywnym hamowaniu może doprowadzić do powstania pęcherzyków pary w układzie, tzw. „vapour lock”. Skutkiem jest miękki pedał hamulca i znaczna utrata skuteczności hamowania. Dlatego według dobrych praktyk warsztatowych i zaleceń producentów pojazdów kontrolę zawartości wody wykonuje się regularnie, np. przy przeglądach okresowych lub przy każdej większej naprawie układu hamulcowego. Moim zdaniem taki prosty tester to obowiązkowe wyposażenie każdego sensownego warsztatu, bo pozwala szybko pokazać klientowi stan płynu i uzasadnić jego wymianę. W praktyce przy wskazaniu ok. 3% wody zaleca się wymianę płynu, a przy wartościach powyżej 4% jest to już pilna konieczność z punktu widzenia bezpieczeństwa jazdy.
Na zdjęciu widać niewielki elektroniczny przyrząd z kilkoma diodami LED opisanymi w procentach i zakończony dwiema metalowymi elektrodami. To dość charakterystyczny tester płynu hamulcowego, który mierzy zawartość wody w płynie, a nie gęstość elektrolitu, lepkość oleju czy temperaturę zamarzania płynu chłodzącego. Typowym błędem jest kojarzenie każdego „długopisowego” przyrządu z areometrem do elektrolitu albo refraktometrem do płynu chłodniczego. Tymczasem przyrządy do gęstości elektrolitu to najczęściej klasyczne areometry pływakowe z przezroczystą bańką, w której widać skalę zanurzenia pływaka; mierzą one gęstość, a nie przewodność. Z kolei lepkość oleju silnikowego określa się laboratoryjnie lepkościomierzami, a w warsztacie praktycznie przyjmuje się klasę lepkości według SAE na podstawie oznaczeń producenta, nie mierzy się tego w silniku takim prostym testerem. Do płynu chłodzącego używa się refraktometrów lub prostych areometrów do sprawdzania temperatury krzepnięcia – mają one zupełnie inną budowę, często z pryzmatem optycznym i skalą do odczytu °C. Tester z rysunku ma dwie elektrody, elektronikę wewnątrz i skalę w procentach wody, bo płyn hamulcowy jest higroskopijny i wraz z upływem czasu chłonie wilgoć, co obniża temperaturę wrzenia i pogarsza bezpieczeństwo hamowania. Mylenie tych przyrządów wynika zwykle z patrzenia tylko na kształt obudowy, a nie na opisy i zasadę działania, dlatego warto zawsze zwracać uwagę na oznaczenia na obudowie i na to, jaki układ pojazdu faktycznie diagnozujemy.