Na rysunku tłok porusza się ku górze, oba zawory są zamknięte, a w cylindrze zmniejsza się objętość przestrzeni nad tłokiem. To jest właśnie klasyczny suw sprężania w silniku czterosuwowym. Mieszanka paliwowo-powietrzna (albo samo powietrze w dieslu) została już wcześniej zassana podczas suwu dolotu, a teraz jest ściskana, żeby podnieść ciśnienie i temperaturę. W praktyce to sprężanie ma ogromne znaczenie dla sprawności i mocy silnika – od stopnia sprężania zależy m.in. zużycie paliwa, skłonność do spalania stukowego oraz osiągi. W silnikach benzynowych typowy stopień sprężania to około 9–12:1, w nowoczesnych dieslach nawet powyżej 16–18:1. Moim zdaniem każdy mechanik powinien „na pamięć” kojarzyć ten rysunek z suwem sprężania, bo przy diagnozowaniu problemów z kompresją (np. wypalone zawory, zużyte pierścienie tłokowe, uszkodzona uszczelka pod głowicą) dokładne zrozumienie, co się dzieje w tym momencie pracy silnika, jest kluczowe. Podczas sprężania nie może być żadnego nieszczelnego elementu – zgodnie z dobrą praktyką warsztatową przy podejrzeniu nieszczelności zawsze robi się pomiar ciśnienia sprężania manometrem, a w bardziej profesjonalnym podejściu test szczelności cylindra (leak-down test). Na tej podstawie można ocenić stan pierścieni, zaworów i uszczelki głowicy bez rozbierania całego silnika. W realnej eksploatacji kierowca nie widzi tego suwu, ale jego efekt odczuwa jako „elastyczność” silnika i równą pracę na niskich obrotach. Jeśli suw sprężania jest prawidłowy, silnik łatwo odpala, nie dymi nadmiernie i ma równą kulturę pracy.
Na schemacie widać sytuację, w której tłok przesuwa się w górę cylindra, a oba zawory są zamknięte. To jest typowy obraz suwu sprężania, a nie dolotu, wylotu czy suwu pracy. W praktyce dużo osób myli te fazy, patrząc tylko na kierunek ruchu tłoka, a nie na położenie zaworów. Podczas suwu dolotu zawór dolotowy jest otwarty, tłok schodzi w dół i zasysa świeżą mieszankę paliwowo-powietrzną lub powietrze w silniku wysokoprężnym. Na rysunku nie widać otwartego zaworu, więc nie może to być dolot. Suw wylotu z kolei występuje, gdy spalone gazy są wypychane z cylindra – wtedy zawór wylotowy jest otwarty, a tłok idzie do góry. W tym przypadku również powinniśmy zobaczyć otwarty zawór, inaczej spaliny nie miałyby którędy wyjść. Suw pracy wygląda jeszcze inaczej: następuje zapłon mieszanki (iskra w benzynie lub samozapłon w dieslu), gwałtowny wzrost ciśnienia i tłok jest wypychany w dół. Czyli kierunek ruchu tłoka jest odwrotny niż na rysunku. Typowym błędem jest ocenianie tylko po strzałce na tłoku, bez analizy zaworów – a w diagnostyce silników spalinowych zawsze patrzy się na cały cykl pracy. Z mojego doświadczenia wynika, że mechanicy uczący się zawodu często mylą suw sprężania z suwem wylotu, bo w obu przypadkach tłok idzie do góry. Kluczowa różnica jest taka, że przy sprężaniu oba zawory są zamknięte, a przy wylocie otwarty jest zawór wydechowy. Dobre praktyki branżowe przy ustawianiu rozrządu, sprawdzaniu faz rozrządu czy regulacji luzów zaworowych opierają się właśnie na poprawnym rozpoznaniu położenia tłoka względem GMP na suwie sprężania, a nie na pozostałych suwów. Jeśli źle zidentyfikujemy suw, łatwo rozminąć znak na kole rozrządu z rzeczywistym położeniem tłoka i potem silnik pracuje nierówno, traci moc albo w ogóle nie odpala.