Na rysunku pokazany jest specjalny przyrząd do wciskania (i najczęściej jednoczesnego wkręcania) tłoczka w zacisku hamulcowym. To typowa operacja serwisowa przy wymianie klocków hamulcowych w hamulcach tarczowych, szczególnie z tyłu, gdzie zacisk współpracuje z hamulcem postojowym. Tłoczek musi zostać cofnięty w głąb cylindra, żeby nowe, grubsze klocki zmieściły się między tarczą a zaciskiem i żeby po złożeniu układu nie było stałego tarcia. Zastosowanie dedykowanego wciskacza jest zgodne z dobrą praktyką warsztatową – pozwala równomiernie przenieść siłę, nie przekrzywia tłoczka i nie uszkadza uszczelnień ani powierzchni roboczych. W wielu zaciskach tłoczek ma dodatkowo prowadzenia i trzeba go jednocześnie wkręcać i wciskać, co właśnie umożliwia ten typ przyrządu. Z mojego doświadczenia lepiej unikać wciskania tłoczka śrubokrętem, łomem czy ściskiem stolarskim, bo łatwo wtedy zerwać mieszek gumowy albo zarysować cylinder, co później kończy się zapiekaniem zacisku. Dobrą praktyką jest też przed wciskaniem sprawdzić poziom płynu w zbiorniczku, bo cofany tłoczek wypycha płyn do góry i może dojść do przelania. W wielu serwisówkach producentów pojazdów wprost zaleca się użycie odpowiedniego przyrządu do cofania tłoczka, czasem nawet dedykowanego do konkretnego modelu zacisku. Po poprawnym cofnięciu tłoczka i montażu klocków należy kilkukrotnie wcisnąć pedał hamulca, żeby tłoczek wrócił do roboczej pozycji i żeby luz roboczy w układzie ustawił się automatycznie, zgodnie z konstrukcją samoregulacji w zacisku.
Na ilustracji nie pokazano ani regulacji luzu, ani odpowietrzania, ani samego demontażu klocków, tylko bardzo konkretną czynność serwisową: cofanie tłoczka w zacisku hamulcowym za pomocą specjalnego przyrządu. Łatwo się pomylić, bo wszystkie te operacje wykonuje się mniej więcej w tym samym obszarze pojazdu i często przy tej samej naprawie. Regulacja luzu w nowoczesnych hamulcach tarczowych z zaciskami pływającymi w praktyce odbywa się automatycznie, przez konstrukcję mechanizmu samoregulacji w zacisku. Mechanik nie kręci żadną śrubą regulacyjną luzu między klockiem a tarczą, tylko cofa tłoczek, montuje nowe klocki i po kilku naciśnięciach pedału hamulca układ sam ustawia prawidłowy luz roboczy. Dlatego mówienie, że na rysunku jest regulacja luzu, trochę myli pojęcia – narzędzie nie reguluje luzu, ono tylko przemieszcza tłoczek. Odpowietrzanie układu hamulcowego wygląda zupełnie inaczej: używa się odpowietrznika na zacisku lub cylindrze, przeźroczystego wężyka, często butelki, czasem urządzenia ciśnieniowego. Kluczowym elementem jest otwieranie i zamykanie zaworka odpowietrzającego i obserwacja pęcherzyków powietrza w płynie, a nie mechaniczne wciskanie tłoczka w cylinder. Demontaż klocków hamulcowych to z kolei etap wcześniejszy: trzeba odkręcić śruby prowadzące zacisku lub odsunąć sprężyny, wyjąć klocki z jarzma, oczyścić prowadnice i miejsca przylegania. Samo cofnięcie tłoczka jest zwykle robione już po wyjęciu starych klocków, właśnie przy użyciu takiego przyrządu jak na rysunku. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro przy tej czynności coś kręcimy i czujemy opór, to kojarzy się to z regulacją, a skoro dotykamy zacisku, to ktoś może też pomyśleć o odpowietrzaniu. W rzeczywistości jest to ściśle techniczna operacja przygotowania zacisku pod nowe klocki, zgodna z instrukcjami serwisowymi i wymagająca użycia odpowiedniego narzędzia do wciskania tłoczka, a nie żadna z pozostałych procedur.