Prawidłowo wskazana metoda to tulejowanie, bo właśnie w ten sposób w praktyce warsztatowej regeneruje się otwory, które w eksploatacji „rozbiły się”, wyrobiły albo utraciły wymiar nominalny. Tulejowanie polega na rozwierceniu lub roztoczeniu zużytego otworu do kontrolowanego, większego wymiaru, a następnie wprasowaniu lub wciśnięciu tulei naprawczej o odpowiednio dobranej średnicy zewnętrznej i wewnętrznej. Wewnętrzny wymiar tulei obrabia się potem z reguły do dokładnego wymiaru nominalnego, z odpowiednią tolerancją i chropowatością, tak żeby współpracujący element (np. sworzeń, wałek, czop) miał prawidłowy luz roboczy. W motoryzacji i ogólnie w mechanice jest to bardzo typowa technika: tulejuje się otwory w obudowach skrzyń biegów, w korpusach zwrotnic, w wahaczach, w gniazdach sworzni, a także np. gniazda łożysk w aluminiowych obudowach. Dobrą praktyką jest stosowanie tulei z materiału o odpowiednich właściwościach ślizgowych i wytrzymałościowych, czasem stosuje się tuleje brązowe, żeliwne albo stalowe z odpowiednią obróbką cieplną. Z mojego doświadczenia ważne jest też zachowanie prawidłowego pasowania: zwykle tuleja ma pasowanie wciskowe w korpusie (żeby się nie obracała), a wewnątrz zapewnia się pasowanie suwliwe lub ślizgowe dla współpracującego elementu. W normach i instrukcjach naprawczych producentów pojazdów często jest wprost zapisane „regeneracja otworu przez tulejowanie”, co potwierdza, że jest to metoda zgodna ze standardami serwisowymi i po prostu najbezpieczniejsza pod względem trwałości i powtarzalności wymiarowej.
W regeneracji otworów, które utraciły wymiar nominalny, kluczowe jest przywrócenie geometrii, osiowości i właściwego pasowania współpracujących elementów. Dlatego w zawodowej praktyce stosuje się przede wszystkim metody obróbkowo–montażowe, takie jak tulejowanie, a nie typowo łączeniowe jak nitowanie, lutowanie czy spawanie. Częsty błąd myślowy polega na tym, że skoro coś jest „uszkodzone”, to wystarczy to po prostu zalać materiałem, przylutować albo „przyłapać” spoiną. Niestety, w przypadku otworów roboczych takie podejście prawie zawsze psuje dokładność wymiarową i prowadzi do szybkiego ponownego zużycia. Lutowanie służy do łączenia materiałów lutem, często przy mniejszych obciążeniach mechanicznych, i nie zapewnia precyzyjnej kontroli średnicy otworu po naprawie. Otwór można co prawda po lutowaniu obrobić, ale cały proces jest nieekonomiczny i mało stabilny wymiarowo, szczególnie w elementach wysoko obciążonych, jak części układu napędowego czy zawieszenia. Spawanie z kolei wprowadza duże odkształcenia cieplne, naprężenia własne i zmienia strukturę materiału w strefie wpływu ciepła. Nawet jeśli otwór zostanie „nadspawany”, to i tak trzeba go potem roztoczyć lub rozwiercić, a ryzyko pęknięć i rozkalibrowania wymiaru jest spore. W elementach precyzyjnych, jak obudowy łożysk czy gniazda sworzni, taka regeneracja jest po prostu wbrew dobrym praktykom warsztatowym. Natomiast nitowanie to technika łączenia blach i elementów cienkościennych, a nie metoda przywracania dokładnego wymiaru otworu. Użycie nitów nie rozwiązuje problemu wyrobionego otworu, tylko go maskuje lub przenosi w inne miejsce. Dlatego w profesjonalnych instrukcjach naprawczych, zarówno producentów pojazdów, jak i maszyn, przy uszkodzonych otworach roboczych zaleca się tulejowanie jako metodę zapewniającą powtarzalność, trwałość i zgodność z wymiarami nominalnymi.