Wskazanie nieszczelności głowicy jako przyczyny, która nie powoduje niewłaściwego rozpylania paliwa, jest jak najbardziej trafne. Głowica silnika oczywiście ma ogromne znaczenie dla szczelności komory spalania, kompresji, chłodzenia czy prowadzenia zaworów, ale sama w sobie nie kształtuje strugi wtryskiwanego paliwa. Rozpylanie zależy głównie od elementów układu wtryskowego: pompy, przewodów wysokiego ciśnienia, wtryskiwacza i przede wszystkim rozpylacza. Nawet przy lekkiej nieszczelności głowicy (np. uszczelki pod głowicą) kształt stożka rozpylania i wielkość kropelek paliwa pozostają takie, jak narzuca to konstrukcja i stan wtryskiwacza. W praktyce warsztatowej, gdy pojawia się zwiększona ilość sadzy w spalinach i podejrzenie złego rozpylania, dobrą praktyką jest najpierw sprawdzenie ciśnienia otwarcia wtryskiwaczy, szczelności rozpylaczy, jakości strugi na stole probierczym oraz ewentualnego zużycia otworów wylotowych. Normy producentów silników określają dopuszczalne wartości ciśnienia wtrysku, kształt i symetrię strugi, a także maksymalny czas pracy rozpylaczy przed regeneracją lub wymianą. Moim zdaniem każdy, kto zawodowo bawi się w diagnostykę diesli, szybko zauważa, że nadmierne dymienie i sadza to najczęściej efekt złej atomizacji paliwa, ale przyczyny szuka się właśnie w wtryskiwaczach i osprzęcie, a nie w samej głowicy. Oczywiście poważna nieszczelność głowicy da inne objawy: spadek kompresji, ubytek płynu chłodzącego, przedmuchy do układu chłodzenia, oleju czy na zewnątrz, ale nie zmieni ona sposobu, w jaki paliwo rozpylane jest przez końcówkę wtryskiwacza. Dobrą praktyką jest więc rozdzielanie problemów: osobno traktować usterki układu wtryskowego, a osobno mechaniczne uszkodzenia głowicy.
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie odpowiedzi kręcą się wokół spalania i wielu osobom miesza się wpływ poszczególnych elementów. Trzeba jednak rozróżnić dwie rzeczy: co wpływa na rozpylanie paliwa, a co tylko na ogólną pracę silnika i szczelność komory spalania. Nieszczelność rozpylacza ma bezpośredni związek z jakością rozpylania. Jeżeli końcówka wtryskiwacza przepuszcza paliwo, nie trzyma ciśnienia albo leje zamiast rozpylania, to struga paliwa jest zniekształcona, krople są za duże, mieszanka robi się miejscowo zbyt bogata i w efekcie powstaje więcej sadzy. W praktyce na stole probierczym od razu widać taki wtryskiwacz – zamiast ładnego mgiełkowania jest strumień lub nierównomierne rozpylanie. Podobnie zbyt niskie ciśnienie wtrysku powoduje gorszą atomizację. Paliwo nie jest odpowiednio rozbite na drobne krople, gorzej się miesza z powietrzem i spala się niecałkowicie, co od razu przekłada się na ciemniejsze spaliny i przekroczenie dopuszczalnej ilości sadzy. Producenci silników określają minimalne ciśnienia otwarcia wtryskiwaczy właśnie po to, żeby zagwarantować prawidłowy kształt strugi i wielkość kropel. Zużyte otwory wylotowe rozpylacza to kolejna typowa przyczyna złego rozpylania. Z czasem otwory się rozwiercają, zakoksowują, tracą oryginalny kształt, przez co zmienia się kąt i geometria strugi. Wtedy paliwo nie trafia tam, gdzie powinno, pojawiają się strefy niedopalania i nadmierna emisja sadzy. Częstym błędem myślowym jest wrzucanie wszystkich problemów ze spalinami i dymieniem do jednego worka z „nieszczelnością silnika” czy „głowicy”. Tymczasem nieszczelność głowicy wpływa głównie na kompresję i szczelność komory spalania, ale nie kształtuje bezpośrednio samego procesu rozpylania w końcówce wtryskiwacza. Dlatego przy diagnozie wzrostu sadzy z powodu złej atomizacji paliwa należy w pierwszej kolejności skupić się na układzie wtryskowym, a nie na samej głowicy.