Numer VIN rzeczywiście składa się z 17 znaków i jest to obecnie obowiązujący, ujednolicony na całym świecie standard identyfikacji pojazdów. Ten format został określony m.in. w normie ISO 3779 i stosuje się go we wszystkich współczesnych samochodach osobowych, ciężarowych, motocyklach, a także w większości pojazdów specjalnych. VIN nie jest przypadkowym ciągiem znaków – każdy fragment ma swoje znaczenie. Trzy pierwsze znaki to tzw. WMI (World Manufacturer Identifier), czyli identyfikator producenta i regionu. Kolejne znaki opisują model, typ nadwozia, rodzaj silnika, wersję wyposażenia itp. Ostatnie znaki to numer seryjny konkretnego egzemplarza auta. Co ważne, w VIN nie używa się liter I, O oraz Q, żeby nie myliły się z cyframi 1 i 0 przy odczycie. W praktyce prawidłowe rozpoznanie, że VIN ma 17 znaków, jest bardzo przydatne np. przy sprawdzaniu auta przed zakupem, przy zamawianiu części w katalogach serwisowych, podczas diagnostyki komputerowej czy przy wypełnianiu dokumentacji serwisowej i ubezpieczeniowej. Moim zdaniem każdy, kto pracuje przy pojazdach zawodowo, powinien z automatu kojarzyć, że jeśli VIN ma inną długość niż 17 znaków, to trzeba się od razu zapalić czerwona lampka i sprawdzić, czy nie ma do czynienia z pomyłką, przeróbką albo po prostu starym pojazdem sprzed standaryzacji.
Numer identyfikacyjny pojazdu VIN jest ściśle znormalizowany i we współczesnych pojazdach zawsze ma 17 znaków. Odpowiedzi mówiące o 10, 14 czy 18 znakach biorą się najczęściej z mylenia VIN z innymi oznaczeniami albo z wiedzy dotyczącej bardzo starych pojazdów, sprzed wprowadzenia obecnych norm. Dawniej producenci stosowali własne systemy numeracji, które mogły mieć różną długość, jednak od lat 80. XX wieku wprowadzono jednolity standard, opisany m.in. w normie ISO 3779 oraz wymagany w przepisach homologacyjnych. W praktyce, jeśli ktoś uważa, że VIN ma 10 czy 14 znaków, to często myli go z numerem nadwozia, numerem silnika albo z wewnętrznym oznaczeniem modelu stosowanym przez producenta. Z kolei 18 znaków to typowy błąd wynikający z tego, że ktoś dolicza np. spację, myślnik albo dodatkowy symbol z tabliczki znamionowej, nie zdając sobie sprawy, że do VIN wlicza się wyłącznie litery i cyfry ciągłe, bez znaków dodatkowych. Warto pamiętać, że VIN ma nie tylko określoną długość, ale też strukturę: zawiera część producenta, część opisową pojazdu i część seryjną. Programy serwisowe, katalogi części i systemy diagnostyczne są przygotowane dokładnie pod 17‑znakowy format. Jeśli długość się nie zgadza, system często odrzuca numer albo zwraca błędne dane. Z mojego doświadczenia wynika, że przy pracy w warsztacie czy stacji kontroli pojazdów poprawne rozpoznanie, że VIN musi mieć 17 znaków, jest jednym z podstawowych filtrów bezpieczeństwa przy wykrywaniu pomyłek w dokumentach lub potencjalnie „kombinowanych” aut.