Kategorie: Bezpieczeństwo i organizacja pracy
Numer VIN w pojazdach znormalizowanych zgodnie z normą ISO 3779 składa się zawsze z 17 znaków – ani więcej, ani mniej. To jest międzynarodowy standard identyfikacji pojazdu, stosowany w przemyśle motoryzacyjnym od lat 80. VIN zawiera zarówno cyfry, jak i litery (z wyłączeniem I, O i Q, żeby nie myliły się z 1 i 0). Moim zdaniem warto ten schemat mieć w małym palcu, bo w praktyce warsztatowej korzysta się z niego non stop: przy zamawianiu części, sprawdzaniu historii pojazdu, w systemach diagnostycznych, przy ubezpieczeniach czy w dokumentacji serwisowej. VIN jest podzielony na trzy logiczne części: WMI (World Manufacturer Identifier) – pierwsze 3 znaki określają producenta i region, dalej jest VDS (Vehicle Descriptor Section) – opis modelu, typu nadwozia, rodzaju silnika, wersji wyposażenia, i na końcu VIS (Vehicle Identifier Section) – część indywidualna, gdzie znajduje się m.in. rok modelowy i numer seryjny pojazdu. W wielu programach serwisowych po wpisaniu pełnego 17‑znakowego VIN system automatycznie dopasowuje dokładne parametry auta, na przykład moc silnika, normę emisji spalin czy typ skrzyni biegów. Jeśli któryś znak jest pomylony lub VIN ma nieprawidłową długość, system od razu zgłasza błąd. W diagnostyce to też ważne, bo sterowniki często przechowują VIN i można porównać go z tabliczką znamionową, żeby wykryć kombinowane auta. W skrócie: pełne 17 znaków to podstawa poprawnej identyfikacji pojazdu według aktualnych standardów branżowych.