Oznaczenie 10W/40 jednoznacznie wskazuje, że chodzi o olej silnikowy, a dokładniej o jego klasę lepkości według normy SAE (Society of Automotive Engineers). Litera „W” pochodzi od słowa „winter” i opisuje zachowanie oleju w niskich temperaturach. Pierwsza liczba, czyli 10, oznacza lepkość oleju w warunkach zimowych – im niższa, tym łatwiejszy rozruch silnika przy mrozie i szybsze dotarcie oleju do wszystkich punktów smarowania. Druga liczba, 40, określa lepkość w temperaturze roboczej silnika, czyli mniej więcej w okolicach 100°C. Moim zdaniem warto to mieć w małym palcu, bo w praktyce warsztatowej dobór właściwego oleju, zgodnie z zaleceniami producenta pojazdu (instrukcja obsługi, karta serwisowa), ma ogromny wpływ na trwałość panewek, wału korbowego, rozrządu i turbosprężarki. Olej 10W/40 to typowy olej półsyntetyczny stosowany w wielu starszych silnikach benzynowych i Diesla, gdzie wymagany jest kompromis między dobrą ochroną w wysokiej temperaturze a akceptowalnym zachowaniem przy niższych temperaturach otoczenia. W dobrych praktykach serwisowych zawsze patrzy się nie tylko na SAE 10W/40, ale też na normy jakościowe API, ACEA oraz ewentualne specyfikacje producenta (np. VW, MB, BMW). Wymiana oleju silnikowego w odpowiednich interwałach, razem z filtrem oleju, to jedna z podstawowych czynności obsługowych, bez której szybko pojawiają się problemy z układem smarowania, zużyciem pierścieni tłokowych, zacieraniem się elementów i spadkiem ciśnienia oleju. W eksploatacji codziennej, np. w ruchu miejskim, olej 10W/40 zapewnia stabilny film smarny i chroni silnik przy częstych rozruchach, krótkich trasach i zmiennym obciążeniu, o ile jest dobrany zgodnie z dokumentacją techniczną pojazdu.
Symbol 10W/40 nie ma nic wspólnego ani z płynem chłodzącym, ani ze spryskiwaczem, ani z płynem hamulcowym. To typowy zapis klasy lepkości oleju silnikowego według normy SAE. Wiele osób myli różne płyny eksploatacyjne, bo wszystkie są „do auta” i często stoją obok siebie na półce w sklepie, ale z technicznego punktu widzenia każdy z nich pracuje w zupełnie innym układzie i ma inne wymagania. Płyn chłodzący silnika to mieszanina wody i glikolu z dodatkami antykorozyjnymi i podnoszącymi temperaturę wrzenia, oznaczana zwykle jako G11, G12, G13 itp., a nie symbolami typu 10W/40. Jego zadaniem jest odprowadzanie ciepła z bloku i głowicy silnika, ochrona przed korozją kanałów wodnych oraz zabezpieczenie przed zamarzaniem i przegrzaniem. Płyn do spryskiwacza z kolei to przede wszystkim woda z alkoholem i detergentami, ma zapewnić mycie szyby i ewentualnie reflektorów, nie pracuje pod wysokim ciśnieniem w układach precyzyjnych i nie wymaga klasyfikacji lepkościowej SAE. Innymi słowy, tam liczy się zdolność do mycia, odporność na zamarzanie i zgodność z tworzywami, a nie własności smarne. Płyn hamulcowy to jeszcze inna kategoria – zwykle oznaczany jako DOT 3, DOT 4, DOT 5.1, ma ściśle określoną temperaturę wrzenia i właściwości higroskopijne. Pracuje w układzie hamulcowym pod bardzo wysokim ciśnieniem i wysoką temperaturą, musi być chemicznie stabilny i nie może powodować pęcznienia gumowych uszczelnień. Jeżeli ktoś kojarzy oznaczenie 10W/40 z którymś z tych płynów, to najczęściej wynika to z powierzchownego podejścia: widzi się butelkę z samochodem na etykiecie i automatycznie zakłada, że „to jakiś płyn do auta”, bez czytania opisu i norm. W dobrej praktyce serwisowej zawsze patrzy się na oznaczenia normatywne: SAE, API, ACEA dla olejów, DOT dla płynów hamulcowych, G11–G13 dla płynów chłodzących. Pomieszanie tych środków eksploatacyjnych może skończyć się poważną awarią, np. uszkodzeniem układu hamulcowego czy przegrzaniem silnika, dlatego tak ważne jest kojarzenie symbolu 10W/40 wyłącznie z olejem silnikowym i układem smarowania silnika.