Do zewnętrznego przegubu napędowego stosuje się specjalny smar molibdenowy, najczęściej na bazie smaru litowego z dodatkiem dwusiarczku molibdenu (MoS₂). Ten dodatek jest kluczowy, bo tworzy bardzo wytrzymały film smarny, który wytrzymuje wysokie naciski powierzchniowe i pracę w warunkach tarcia granicznego, czyli dokładnie to, co dzieje się w przegubie homokinetycznym. W przegubie kulowym mamy intensywną pracę elementów tocznych przy dużych kątach odchylenia półosi, do tego dochodzą drgania, zmiany temperatury i obciążenia udarowe przy ruszaniu. Zwykły smar łożyskowy w takich warunkach szybko by się „przemielił” i stracił swoje właściwości, a smar molibdenowy dalej zapewnia ochronę, bo MoS₂ ma bardzo dobre właściwości przeciwzatarciowe i przeciwzużyciowe. W praktyce warsztatowej przy wymianie przegubu zewnętrznego zawsze używa się smaru dołączonego w zestawie przez producenta – i to prawie zawsze jest właśnie smar molibdenowy o określonej lepkości i klasie temperaturowej. Dobrym nawykiem jest zużycie całej przewidzianej porcji smaru, dokładne wypełnienie wnętrza przegubu oraz częściowo mieszka osłony, ale bez przesady, żeby nie doprowadzić do nadmiernego ciśnienia w gumie przy pracy. Moim zdaniem warto pamiętać też o tym, że producenci pojazdów i części w dokumentacji serwisowej wyraźnie zaznaczają, aby nie mieszać różnych rodzajów smarów – przy ponownym montażu najlepiej oczyścić przegub i zastosować wyłącznie zalecany smar molibdenowy. To jest taka typowa „dobra praktyka warsztatowa”, która później procentuje mniejszą liczbą reklamacji i brakiem stuków czy luzów na półosiach.
W układzie napędowym dobór smaru to nie jest kwestia przypadku ani tego, co akurat stoi na półce w warsztacie. Zewnętrzny przegub napędowy pracuje w bardzo specyficznych warunkach: ma duże obciążenia udarowe, znaczną zmianę kąta pracy, wysokie naciski jednostkowe między kulkami a bieżniami i często podwyższoną temperaturę od hamulców i od samej skrzyni biegów. Dlatego stosuje się tam smary z dodatkami przeciwzatarciowymi, głównie z dwusiarczkiem molibdenu. Smar grafitowy kojarzy się wielu osobom jako „mocny” i „do wszystkiego”, ale w nowoczesnych przegubach homokinetycznych to zły wybór. Grafit jest dobry np. do połączeń śrubowych, zamków, niektórych elementów ślizgowych, jednak w przegubie kulowym ważna jest stabilność struktury smaru przy dużych prędkościach obrotowych i zmianach temperatury. Smar grafitowy nie zapewnia takiej ochrony jak specjalny smar molibdenowy, a do tego może pogorszyć współpracę elementów, gdy zmiesza się z resztkami właściwego smaru. Z kolei typowy smar łożyskowy, choć wygląda rozsądnie, bo przecież przegub ma kulki jak łożysko, jest projektowany głównie do pracy przy stałych obrotach i mniejszych kątach ugięcia. W przegubie napędowym dochodzi do tarcia granicznego i wysokich nacisków, gdzie zwykły smar łożyskowy bez dodatków MoS₂ nie daje odpowiedniej ochrony przeciwzatarciowej – szybciej dochodzi do wytarcia bieżni i pojawiają się stuki przy skręcaniu. Smar miedzowy to typowy środek montażowy i antyzapieczeniowy do śrub, tylnych stron klocków hamulcowych, połączeń narażonych na korozję i wysoką temperaturę. Jego rola to ułatwienie demontażu i zapobieganie zapiekaniu, a nie długotrwałe smarowanie elementów tocznych w zamkniętej przestrzeni. W przegubie taki smar mógłby wręcz zaszkodzić, bo nie ma odpowiedniej struktury i dodatków do pracy przy dużych obciążeniach dynamicznych. Typowym błędem jest myślenie: „skoro smar jest do wysokich temperatur albo jest drogi, to na pewno będzie lepszy”. W praktyce motoryzacyjnej liczy się zgodność z przeznaczeniem i zaleceniami producenta, a przy przegubach półosi jasno wskazuje się na smary molibdenowe o określonych parametrach, a nie grafitowe, łożyskowe czy miedzowe uniwersalnego zastosowania.