Prawidłowo wskazana została obróbka mechaniczna na zimno. W praktyce warsztatowej przy zdeformowanej powierzchni przylegania głowicy do kadłuba silnika stosuje się planowanie głowicy na frezarce lub szlifierce, właśnie jako obróbkę skrawaniem w warunkach „na zimno”. Usuwa się minimalną warstwę materiału, żeby wyrównać płaszczyznę, zachować prostopadłość i równoległość oraz nie zejść poniżej dopuszczalnej wysokości głowicy podanej w dokumentacji producenta. Moim zdaniem kluczowe jest tu trzymanie się danych katalogowych – producenci silników często podają maksymalną wartość zbioru materiału oraz wymóg późniejszego sprawdzenia szczelności głowicy (próba ciśnieniowa). Obróbka mechaniczna na zimno nie wprowadza dodatkowych naprężeń cieplnych ani nie zmienia struktury materiału, dzięki czemu zachowane są własności wytrzymałościowe stopu aluminium lub żeliwa, z którego wykonana jest głowica. W dobrze wyposażonym serwisie wykorzystuje się specjalne stoły do planowania, przyrządy do pomiaru płaskości (linia krawędziowa, szczelinomierz, czasem czujnik zegarowy) oraz kontroluje się chropowatość powierzchni, żeby dobrać odpowiednią uszczelkę pod głowicę (MLS, grafitowa itd.). Z mojego doświadczenia przy silnikach nowoczesnych z cienkimi uszczelkami wielowarstwowymi bardzo ważna jest jakość tej powierzchni po obróbce – zbyt duża chropowatość albo fale po frezie mogą spowodować przedmuchy spalin, ubytki płynu chłodniczego czy oleju. Dlatego standardem jest precyzyjne planowanie mechaniczne na zimno, zgodnie z procedurą serwisową i z zachowaniem odpowiednich parametrów skrawania.
W przypadku zdeformowanej powierzchni przylegania głowicy do kadłuba silnika najgorsze, co można zrobić, to próbować ją prostować metodami plastycznymi, czy to na zimno, czy na gorąco. Głowica to element precyzyjny, z kanałami wodnymi, olejowymi, gniazdami zaworowymi, prowadnicami, często zintegrowanymi gniazdami wtryskiwaczy. Każde odkształcanie plastyczne, szczególnie „na siłę”, powoduje niekontrolowaną zmianę geometrii, mikropęknięcia, a w skrajnym wypadku rozszczelnienie kanałów. Obróbka plastyczna na zimno kojarzy się raczej z gięciem blach, prostowaniem elementów nośnych czy naprawą karoserii, a nie z regeneracją głowic. W głowicy liczy się setna milimetra, a nie „na oko jest prosto”. Podobnie obróbka plastyczna na gorąco to w praktyce lokalne nagrzewanie i doginanie materiału. Przy stopach aluminium albo żeliwie wysokokrzemowym takie działania mogą zmienić strukturę materiału, twardość, a nawet spowodować odpadanie fragmentów przy dalszej pracy w wysokiej temperaturze. To jest dokładne przeciwieństwo dobrych praktyk stosowanych w zakładach regenerujących silniki. Pojawia się też czasem mylne przekonanie, że skoro głowica pracuje w wysokiej temperaturze, to jej „wygrzanie” i dogięcie przywróci pierwotny kształt – niestety tak to nie działa, bo odkształcenia wynikają z nierównomiernego rozszerzalności cieplnej, naprężeń i wcześniejszych przegrzań. Obróbka mechaniczna na gorąco także nie ma sensu, bo element nagrzany jest podatny na dalsze odkształcenia i trudno utrzymać dokładność wymiarową i płaskość. Standardem branżowym przy wykrytej krzywiźnie płaszczyzny przylegania jest mechaniczne planowanie na zimno, z kontrolą ilości zebranego materiału i zachowaniem wymiarów katalogowych. Jeżeli zdeformowanie jest tak duże, że wymagałoby „prostowania”, to z reguły głowicę kwalifikuje się do wymiany, a nie do eksperymentów z obróbką plastyczną.