Pomiar zadymienia spalin wykonuje się właśnie w silnikach z zapłonem samoczynnym, czyli w klasycznych jednostkach wysokoprężnych (dieslach). Tylko w takich silnikach występuje typowy problem dymienia: czarny lub ciemny dym to skutek nadmiaru paliwa w stosunku do ilości powietrza, niepełnego spalania i tworzenia się cząstek stałych (sadzy). Z mojego doświadczenia to właśnie zadymienie jest jednym z podstawowych wskaźników stanu układu wtryskowego, turbosprężarki, filtra powietrza czy nawet samego silnika (np. zużyte pierścienie tłokowe). W praktyce warsztatowej używa się dymomierza (miernika zadymienia), który zgodnie z wymaganiami przeglądów okresowych mierzy współczynnik pochłaniania światła przez spaliny lub stopień zaciemnienia. Jest to ujęte w przepisach dotyczących badań technicznych pojazdów, gdzie dla silników wysokoprężnych określone są dopuszczalne wartości zadymienia. W silnikach z zapłonem iskrowym, LPG czy CNG standardowo nie mierzy się zadymienia, tylko skład spalin (CO, CO2, HC, O2, czasem NOx) analizatorem spalin. Zadymienie ma znaczenie szczególnie przy autach bez filtra DPF/FAP – wtedy każde nadmierne dymienie od razu widać i na oko, i w wynikach pomiaru. W nowoczesnych dieslach z filtrem cząstek stałych dymienie jest ograniczone, ale nadal pomiar zadymienia jest wymagany, bo pozwala wychwycić np. uszkodzony DPF, nieszczelny układ dolotowy, zły kąt wtrysku czy przelewające wtryskiwacze. Moim zdaniem znajomość tego rozróżnienia jest kluczowa przy diagnostyce, bo od razu kieruje nas w stronę odpowiednich przyrządów pomiarowych i procedur badania.
Zadymienie spalin jest zjawiskiem typowym głównie dla silników z zapłonem samoczynnym, czyli wysokoprężnych (diesli), i to właśnie dla nich opracowano procedury pomiaru zadymienia za pomocą dymomierza. Błędne skojarzenie często polega na tym, że skoro każdy silnik spalinowy wytwarza spaliny, to w każdym powinno się mierzyć „dymienie”. W silnikach z zapłonem iskrowym, zasilanych benzyną, mieszanina paliwowo-powietrzna jest przygotowywana i spalana w inny sposób niż w dieslu. Prawidłowo pracujący silnik benzynowy praktycznie nie dymi, a diagnostyka emisji polega na analizie składu chemicznego spalin przy użyciu analizatora spalin (CO, CO2, HC, O2, lambda), a nie na ocenie stopnia ich zaciemnienia. Podobnie jest z silnikami zasilanymi LPG lub CNG. Te paliwa spalają się znacznie czyściej, z mniejszą ilością cząstek stałych, dlatego zadymienie w sensie technicznym nie jest tu podstawowym parametrem diagnostycznym. Oczywiście, jeśli taki silnik mocno kopci, to oznacza poważną usterkę (np. spalanie oleju), ale nadal w badaniach okresowych i zgodnie ze standardami branżowymi nie mierzy się zadymienia dymomierzem, tylko skład spalin. W dieslu sytuacja jest inna: ze względu na sposób tworzenia mieszanki i samoczynny zapłon, powstaje więcej sadzy i cząstek stałych, co objawia się właśnie zadymieniem. Dlatego przepisy homologacyjne i wymagania stacji kontroli pojazdów przewidują dla silników wysokoprężnych obowiązkowy pomiar zadymienia, określając dopuszczalne wartości współczynnika pochłaniania światła. Mylenie tych zagadnień wynika często z utożsamiania każdego widocznego dymu z typowym „kopceniem” diesla, podczas gdy w benzynie, LPG czy CNG podstawową rolę odgrywa kontrola składu mieszanki i sprawności układu zapłonowego, a nie pomiar zadymienia jako takiego.