W tym zadaniu kluczowe jest zrozumienie, co w ogóle ma wpływ na sam fakt uruchomienia silnika, a co raczej na jego kulturę pracy, emisję spalin i osiągi. Zawór recyrkulacji spalin (EGR) należy właśnie do tej drugiej grupy. Nawet jeśli zawór EGR jest zablokowany, zabrudzony sadzą czy pracuje nieprawidłowo, typowo nie powoduje sytuacji, że silnik w ogóle nie chce zapalić, zwłaszcza gdy rozrusznik normalnie obraca wałem korbowym. Może powodować nierówną pracę, spadek mocy, dymienie, zwiększone zużycie paliwa, ale nie sam brak zapłonu przy rozruchu. Z mojego doświadczenia w warsztacie, problemy z EGR-em wychodzą głównie podczas jazdy – tryb awaryjny, kontrolka MIL, błędy w sterowniku – a nie jako klasyczne „kręci, ale nie odpala”. Dobre praktyki diagnostyczne mówią jasno: przy braku rozruchu najpierw sprawdza się podstawy – mechanikę silnika (ustawienie rozrządu, kompresję), zasilanie paliwem i układ zapłonowy (w benzynie) lub wtrysk (w dieslu), dopiero potem dodatki typu EGR, przepustnica, czujniki pomocnicze. EGR jest elementem układu ograniczania emisji spalin i jego zadaniem jest zawracanie części spalin do dolotu w określonych warunkach pracy, a nie udział w samym procesie rozruchu. Oczywiście w skrajnych przypadkach, gdy zawór EGR zaciśnie się w pozycji otwartej i silnik „dostaje” praktycznie same spaliny zamiast świeżego powietrza, rozruch może być utrudniony, ale to raczej wyjątek niż typowa sytuacja. Dlatego w standardowej, podręcznikowej procedurze, przy objawie: rozrusznik kręci, silnik nie odpala, zawór recyrkulacji spalin nie jest priorytetem do sprawdzania, co dokładnie odzwierciedla poprawną odpowiedź w tym pytaniu.
W sytuacji, gdy rozrusznik prawidłowo obraca wałem korbowym, a silnik mimo to nie podejmuje pracy, mechanik powinien myśleć przede wszystkim o trzech podstawowych filarach: mechanicznej sprawności silnika, prawidłowym doprowadzeniu paliwa oraz właściwym momencie zachodzenia procesów w cylindrze. Stąd ustawienie rozrządu jest jednym z pierwszych elementów do weryfikacji. Jeżeli pasek lub łańcuch rozrządu przeskoczył, zawory otwierają się w złym momencie względem położenia tłoka, co skutkuje brakiem prawidłowego napełniania cylindra, niewłaściwym sprężaniem i w efekcie silnik może w ogóle nie zapalić, mimo że rozrusznik kręci zupełnie normalnie. To jest klasyczna usterka po zerwaniu paska lub nieprawidłowym montażu po naprawie. Kolejna sprawa to ciśnienie sprężania. Jeżeli kompresja jest zbyt niska (zużyte pierścienie tłokowe, nieszczelne zawory, uszkodzona uszczelka pod głowicą), mieszanka paliwowo-powietrzna nie osiąga temperatury potrzebnej do zapłonu, szczególnie w silnikach wysokoprężnych, gdzie zapłon zachodzi wyłącznie dzięki sprężaniu. Dlatego pomiar ciśnienia sprężania jest podstawowym testem diagnostycznym przy problemach z rozruchem i absolutnie nie można go pomijać. Pompa paliwa to następny krytyczny element. Bez odpowiedniego ciśnienia paliwa na listwie wtryskowej lub bez właściwej dawki podawanej do wtryskiwaczy silnik po prostu nie ma czym spalić – rozrusznik może kręcić długo, a efekt będzie zerowy. W praktyce warsztatowej zawsze sprawdza się, czy pompa pracuje, czy paliwo dochodzi do listwy, jakie jest ciśnienie w układzie, zanim zacznie się podejrzewać bardziej „egzotyczne” przyczyny. Typowym błędem myślowym jest skupianie się na elementach układów dodatkowych, takich jak EGR, przepustnice zintegrowane z elektroniką, różne czujniki emisji, zamiast na fundamentalnych warunkach pracy silnika: powietrze, paliwo, sprężanie, właściwy moment zapłonu/wtrysku. Ustawienie rozrządu, kompresja i pompa paliwa należą właśnie do tej podstawowej grupy i pominięcie ich w diagnostyce braku rozruchu jest w praktyce poważnym błędem. Dlatego odpowiedzi wskazujące, że tych elementów „nie trzeba sprawdzać”, stoją w sprzeczności z dobrą praktyką serwisową i zaleceniami producentów.