Prawidłowa odpowiedź to planowanie, bo właśnie w ten sposób przywraca się płaskość i gładkość powierzchni uszczelniającej głowicy po jej odkształceniu lub przegrzaniu. Głowica pracuje w bardzo trudnych warunkach: wysokie temperatury, duże ciśnienia spalania, cykliczne nagrzewanie i chłodzenie. To wszystko powoduje, że potrafi się delikatnie „zwichrować”, czyli przestaje być idealnie płaska. Wtedy uszczelka pod głowicą nie przylega równomiernie i zaczynają się klasyczne objawy: przedmuchy spalin do układu chłodzenia, ubytek płynu chłodniczego, olej w płynie albo odwrotnie. Planowanie polega na obróbce skrawaniem powierzchni styku głowicy z blokiem silnika na specjalnej szlifierce lub frezarce, tak aby usunąć minimalną warstwę materiału i uzyskać wymaganą chropowatość oraz idealną płaskość w granicach tolerancji producenta (zwykle rzędu kilku setnych milimetra na całą długość). W dobrych warsztatach zawsze przed planowaniem mierzy się krzywiznę liniałem i szczelinomierzem, a po obróbce sprawdza się, czy mieści się w specyfikacji. Moim zdaniem to jedna z podstawowych operacji przy poważniejszym przegrzaniu silnika – praktycznie każdy szanujący się zakład obróbki głowic robi planowanie razem z docieraniem zaworów, kontrolą szczelności i ewentualną wymianą prowadnic. Dzięki temu nowa uszczelka ma prawidłowe warunki pracy, a silnik po złożeniu trzyma kompresję i nie wraca po miesiącu z tą samą usterką. Warto też pamiętać, że nadmierne zebranie materiału przy planowaniu zmienia stopień sprężania, dlatego zawsze trzeba trzymać się zaleceń producenta co do maksymalnego dopuszczalnego ubytku wysokości głowicy.
W przypadku odkształconej powierzchni uszczelniającej głowicy kluczowe jest przywrócenie jej geometrii i odpowiedniej chropowatości, a nie tylko „zalepienie” problemu jakąś dodatkową warstwą materiału. Z mojego doświadczenia wynika, że często myli się tu różne techniki naprawcze. Klejenie kusi swoją prostotą, ale w rejonie styku głowicy z blokiem jest całkowicie nieakceptowalne. Powierzchnia ta pracuje w temperaturach rzędu kilkuset stopni i pod bardzo wysokim ciśnieniem spalania. Żaden klej konstrukcyjny nie zapewni stabilnej, powtarzalnej grubości ani odpowiedniej sztywności połączenia. Dodatkowo wprowadzenie warstwy kleju między głowicę a uszczelkę zniszczyłoby cały zamysł fabrycznego docisku i mogłoby doprowadzić do jeszcze szybszego uszkodzenia nowej uszczelki. Napawanie z kolei jest stosowane raczej do uzupełniania ubytków materiału, pęknięć czy nadżerek, a nie do korygowania zwichrowania całej płaszczyzny. Gdyby na całej powierzchni uszczelniającej głowicy coś napawać, wprowadziłoby to ogromne naprężenia cieplne, ryzyko kolejnych odkształceń i mikropęknięć. Po każdym napawaniu i tak konieczna byłaby później dokładna obróbka skrawaniem, czyli de facto planowanie. Dlatego w rejonie styku z blokiem napawanie stosuje się bardzo ostrożnie i punktowo, a nie jako główną metodę wyrównania. Galwanizacja natomiast służy głównie do ochrony antykorozyjnej albo do odtwarzania wymiarów elementów poprzez bardzo cienkie powłoki, np. na wałkach czy tulejach, a nie do naprawy powierzchni roboczych głowicy. Powłoki galwaniczne są zbyt cienkie i zbyt mało odporne na ekstremalne warunki spalania, żeby mogły pełnić funkcję nośnej powierzchni uszczelniającej. Typowym błędem myślowym jest traktowanie każdej deformacji jako „ubytek materiału”, który trzeba czymś dobudować. W przypadku odkształcenia głowicy chodzi najczęściej o skrzywienie całej płaszczyzny, więc właściwą drogą jest precyzyjne zebranie nadmiaru materiału aż do uzyskania równej, płaskiej powierzchni, co właśnie zapewnia planowanie na odpowiedniej maszynie. Dlatego wszystkie wymienione alternatywy są w praktyce warsztatowej uznawane za niewłaściwe dla tej konkretnej usterki.