Właściwe ustawienie ciśnienia w ogumieniu przed badaniem hamulców na stanowisku rolkowym to absolutna podstawa, choć wielu osobom wydaje się to tylko „drobiazg”. Hamownia rolkowa mierzy siłę hamowania przenoszoną przez koła na rolki, a ta siła w praktyce bardzo mocno zależy od powierzchni styku opony z podłożem i jej odkształcenia pod obciążeniem. Jeżeli ciśnienie w oponach jest zbyt niskie, opona się „rozlewa”, ma większy opór toczenia, może wcześniej wpadać w poślizg i wynik badania będzie zafałszowany – hamulce mogą wyglądać na słabsze niż są w rzeczywistości. Jeżeli z kolei ciśnienie jest za wysokie, styk z rolkami jest mniejszy, a pojazd może nierówno przenosić siłę hamowania między stronami osi, co też psuje wiarygodność pomiaru. Dlatego zgodnie z dobrą praktyką SKP, zanim diagnosta uruchomi stanowisko, sprawdza i w razie potrzeby koryguje ciśnienie w oponach do wartości zalecanych przez producenta pojazdu (tabliczka znamionowa, instrukcja obsługi). Moim zdaniem to jest taki krok, który od razu pokazuje, czy ktoś podchodzi do diagnostyki profesjonalnie, czy „na szybko”. W praktyce warsztatowej robi się tak samo przy bardziej dokładnych testach – przegląd flotowy, odbiór pojazdu po większym remoncie układu hamulcowego, badanie różnic sił hamowania między lewą a prawą stroną osi. Dopiero na tak przygotowanym pojeździe ma sens ocena serwomechanizmu, sprawności hydrauliki, równomierności hamowania i działania korektorów siły hamowania. Innymi słowy: prawidłowe ciśnienie w kołach to warunek, żeby wynik pomiaru hamulców był obiektywny, powtarzalny i zgodny ze standardami stosowanymi w stacjach kontroli pojazdów.
W diagnostyce układu hamulcowego bardzo łatwo skupić się na elementach „efektownych”, jak serwomechanizm, płyn hamulcowy czy okładziny cierne, a pominąć to, co decyduje o jakości pomiaru na stanowisku rolkowym – czyli ogumienie i jego ciśnienie. Badanie w SKP nie polega na ocenie pojedynczego elementu, tylko na zmierzeniu rzeczywistej siły hamowania przenoszonej z koła na podłoże. Rolki stanowiska mierzą moment hamujący i przeliczają go na siłę, a ta zależy nie tylko od zacisków czy szczęk, ale też od zachowania opony. Stąd wymaganie, żeby przed samym testem wyrównać ciśnienie w ogumieniu do wartości nominalnych. Sprawdzanie działania serwomechanizmu jest oczywiście ważne, ale to jest osobna czynność kontrolna, zazwyczaj wykonywana wstępnie poprzez ocenę różnicy siły nacisku na pedał hamulca przy pracującym i zgaszonym silniku. Nie jest to jednak pierwszy krok przed pomiarem na rolkach, tylko element oceny ogólnej sprawności wspomagania. Podobnie z pomiarem zawartości wody w płynie hamulcowym – to bardzo istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa i zgodności z przepisami, bo przegrzany, zawilgocony płyn może doprowadzić do utraty hamulców. Jednak ta czynność nie ma bezpośredniego wpływu na sam techniczny przebieg badania na stanowisku rolkowym, tylko na ocenę stanu płynu jako materiału eksploatacyjnego. Pomiar grubości okładzin klocków hamulcowych to z kolei typowa obsługa warsztatowa, realizowana przy przeglądzie lub naprawie, a nie procedura startowa przed badaniem stanowiskowym. Typowy błąd myślowy polega na tym, że ktoś patrzy na listę odpowiedzi i wybiera to, co brzmi „bardziej hamulcowo” i zaawansowanie technicznie, zamiast zastanowić się, co realnie wpływa na poprawność i powtarzalność pomiaru. W praktyce, jeżeli ciśnienie w oponach nie jest ustawione prawidłowo, wszystkie pozostałe testy na rolkach mogą dać wyniki mylące, nawet jeśli sam układ hamulcowy od strony hydrauliki i mechaniki jest w bardzo dobrym stanie.