Właściwym organem do badań technicznych podnośników jest Urząd Dozoru Technicznego i to właśnie na jego zaświadczenie mechanik musi zwrócić uwagę przed wprowadzeniem pojazdu na podnośnik kolumnowy. Podnośnik jest urządzeniem transportu bliskiego, czyli takim, które podnosi i utrzymuje duże masy nad ziemią. Jeśli coś tu zawiedzie, auto może spaść, a skutki są oczywiste – ciężkie urazy albo gorzej. Dlatego prawo wymaga, żeby takie urządzenia były pod stałym dozorem technicznym i okresowo badane przez inspektora UDT, a nie „kogoś z warsztatu”. W praktyce na podnośniku powinna wisieć tabliczka znamionowa i naklejka albo protokół z UDT z datą ostatniego badania i terminem następnego. Moim zdaniem dobrym nawykiem jest, żeby każdy mechanik, zanim wjedzie autem, rzucił okiem na ten dokument i na stan ramion, zamków bezpieczeństwa i blokad. W profesjonalnym serwisie szef zwykle pilnuje terminów badań UDT tak samo jak przeglądów gaśnic czy szkoleń BHP, ale odpowiedzialność za bezpieczne użycie sprzętu ma też osoba obsługująca. W wielu firmach jest nawet procedura: przed rozpoczęciem zmiany sprawdza się stan podnośnika, czy nie ma wycieków oleju, pęknięć, czy ramiona nie są wygięte i czy blokady mechaniczne działają. To wszystko wpisuje się w dobre praktyki branżowe i wymagania BHP – bez aktualnego badania UDT podnośnik formalnie nie powinien być w ogóle używany, nawet „tylko na chwilę”.
W przypadku podnośników kolumnowych łatwo pomylić różne instytucje państwowe, bo każda coś kontroluje: warunki pracy, budynki, higienę. Natomiast z punktu widzenia prawa pracy i przepisów technicznych podnośnik warsztatowy jest urządzeniem technicznym podlegającym dozorowi i to Urząd Dozoru Technicznego odpowiada za jego okresowe badania. Chodzi o to, że jest to urządzenie dźwignicowe, które przenosi duże obciążenia i w razie awarii stwarza bezpośrednie zagrożenie życia. Dlatego musi mieć decyzję UDT dopuszczającą do eksploatacji i aktualne potwierdzenie badania. Państwowa Inspekcja Sanitarnam zajmuje się głównie warunkami higienicznymi, hałasem, oświetleniem, chemikaliami, ale nie wydaje decyzji na eksploatację podnośników czy innych urządzeń dźwignicowych. Urząd Nadzoru Budowlanego kontroluje obiekty budowlane, konstrukcje hal, zgodność z pozwoleniem na budowę, a nie stan techniczny wyposażenia warsztatu jako urządzeń podlegających dozorowi. Podnośnik co prawda jest zakotwiony w posadzce, ale to nie robi z niego elementu budynku w rozumieniu nadzoru budowlanego. Z kolei Państwowa Inspekcja Pracy nadzoruje przestrzeganie przepisów BHP, może wymagać dokumentów UDT i w razie ich braku nałożyć kary, ale sama badań technicznych podnośników nie wykonuje. Typowym błędem jest mylenie „kto kontroluje warunki pracy” z „kto wykonuje badanie urządzenia”. Inspektor PIP może przyjść na kontrolę i powiedzieć: pokażcie protokół z UDT, ale to UDT wcześniej przeprowadza pomiary, próby obciążeniowe, sprawdza zabezpieczenia i wydaje decyzję. W dobrze zorganizowanym warsztacie pilnowanie ważności badań UDT jest traktowane tak samo poważnie jak przeglądy gaśnic czy szkolenia BHP, bo bez tego używanie podnośnika jest po prostu nielegalne i bardzo ryzykowne.