Przedstawiony przyrząd to klasyczny dwuramienny ściągacz mechaniczny, dokładnie taki, jaki stosuje się do demontażu łożysk tocznych, kół pasowych, tulejek, a czasem również zębatek z wałów. Charakterystyczne są dwie (czasem trzy) szczęki, które zaczepia się za pierścień zewnętrzny łożyska albo za rant demontowanego elementu, oraz śruba pociągowa w środku. Podczas dokręcania śruby powstaje osiowa siła wyciskająca łożysko z wału lub gniazda. To jest zgodne z dobrą praktyką warsztatową – łożysk nie wolno „dobijać” młotkiem, bo powoduje to uszkodzenia bieżni i elementów tocznych, a producenci (SKF, FAG i inni) wprost tego zabraniają w instrukcjach. Ściągacz umożliwia równomierne, kontrolowane wyprasowanie łożyska, bez wprowadzania dodatkowych naprężeń i bez ryzyka skrzywienia wału. W praktyce używa się go np. przy wymianie łożysk alternatora, łożysk kół pasowych, łożysk w silnikach elektrycznych wentylatorów czy pomp. Moim zdaniem to jedno z ważniejszych narzędzi w każdym porządnym warsztacie, bo pozwala robić robotę zgodnie ze sztuką: siła działa w osi, szczęki obejmują element symetrycznie, a cała operacja jest powtarzalna i bezpieczna dla części sąsiednich. Dodatkowo przy odpowiednim doborze rozstawu i długości ramion można tym samym typem ściągacza obsłużyć wiele różnych średnic łożysk, co jest praktyczne i ekonomiczne.
Na rysunku widać typowy dwuramienny ściągacz mechaniczny, którego podstawowym zadaniem jest demontaż elementów ciasno osadzonych na wałach, głównie łożysk tocznych i kół pasowych. Błędne skojarzenia biorą się często z tego, że wiele narzędzi ma podobny, „szczękowy” wygląd, ale różni się zakresem zastosowań i sposobem przenoszenia sił. Dźwignie zaworów demontuje się zupełnie innymi przyrządami – używa się kluczy do regulacji luzu zaworowego, specjalnych rozpieraków i chwytaków, a do pracy przy zaworach częściej potrzebny jest przyrząd do ściskania sprężyn zaworowych, a nie ściągacz osiowy. Kształt i gabaryty pokazanego narzędzia w ogóle nie pasują do precyzyjnej pracy w głowicy silnika, gdzie jest mało miejsca i wymagane są inne punkty podparcia. Tuleje cylindrowe, zwłaszcza mokre tuleje w silnikach spalinowych, wyjmuje się natomiast przy użyciu specjalnych wyciskaczy lub prasek, które opierają się o blok silnika i pracują na dużych powierzchniach przylgni. Zwykły dwuramienny ściągacz złapałby tuleję tylko za krawędź, co jest niebezpieczne i sprzeczne z dobrą praktyką, bo łatwo ją odkształcić lub ukruszyć. Jeśli chodzi o sprężyny zawieszenia, to do ich demontażu stosuje się ściągacze sprężyn o zupełnie innej konstrukcji: z gwintowanymi prętami po bokach, hakami dopasowanymi do zwojów oraz zabezpieczeniami przed ześlizgnięciem. Przenoszą one duże siły ściskające, a nie wyrywające element z wału. Typowym błędem jest mylenie każdego narzędzia ze szczękami ze „ściągaczem do wszystkiego”. W praktyce warsztatowej bardzo ważne jest dobranie narzędzia dokładnie do typu połączenia: inne rozwiązania dla łożysk tocznych, inne dla sprężyn, inne dla tulei czy elementów rozrządu. Użycie niewłaściwego przyrządu może skończyć się uszkodzeniem części, a czasem nawet zagrożeniem bezpieczeństwa, dlatego warto kojarzyć konkretny kształt tego ściągacza właśnie z łożyskami tocznymi i podobnymi elementami osadzonymi na wałach.