Co jest przyczyną nadmiernego nagrzewania się bębna hamulcowego podczas jazdy pojazdem?
A. Luźne linki hamulca ręcznego.
B. Zatarty rozpieracz hamulcowy.
C. Nieszczelność pompy hamulcowej.
D. Normalne zużycie okładzin szczęk hamulcowych.
Zatarty rozpieracz hamulcowy jest typową przyczyną nadmiernego nagrzewania się bębna, bo powoduje stałe lub częściowe dociskanie szczęk do powierzchni roboczej bębna. W hamulcu bębnowym szczęki powinny po hamowaniu wrócić do położenia spoczynkowego dzięki sprężynom odciągającym i prawidłowo pracującemu mechanizmowi rozpierania. Jeśli rozpieracz jest zapieczony, skorodowany albo pracuje z dużym oporem, szczęki nie cofają się do końca. Powstaje tarcie nawet wtedy, gdy kierowca nie naciska pedału hamulca. Energia ruchu zamienia się w ciepło, więc bęben robi się bardzo gorący, czasem czuć zapach spalonej okładziny, koło ciężej się obraca, a pojazd może lekko ściągać. Z mojego doświadczenia taki objaw najlepiej sprawdzać po krótkiej jeździe próbnej, porównując temperaturę obu bębnów na tej samej osi, ale ostrożnie, bo można się poparzyć. Dobra praktyka warsztatowa to demontaż bębna, kontrola rozpieracza, sprężyn, szczęk, cylinderka i regulacji luzu. Elementy zapieczone zwykle się czyści, smaruje odpowiednim smarem wysokotemperaturowym tylko w punktach podparcia albo wymienia, zgodnie z instrukcją producenta. Nie wolno smarować powierzchni ciernych. Po naprawie trzeba sprawdzić swobodny obrót koła i skuteczność hamowania na stanowisku rolkowym.
Nadmierne grzanie bębna wynika najczęściej z tego, że szczęki hamulcowe cały czas trą o bęben, czyli hamulec nie odpuszcza po zakończeniu hamowania. Dlatego trzeba szukać usterki, która powoduje stały docisk elementów ciernych. Nieszczelność pompy hamulcowej kojarzy się z poważną awarią, i słusznie, ale jej typowym skutkiem jest spadek ciśnienia w układzie, miękki pedał, zapowietrzanie albo wyciek płynu hamulcowego. Taki problem raczej osłabia hamowanie, a nie powoduje ciągłe grzanie jednego bębna. Oczywiście w hydraulice są też inne awarie, na przykład zablokowany otwór kompensacyjny, ale to już inna sytuacja niż zwykła nieszczelność pompy. Luźne linki hamulca ręcznego również nie pasują do objawu. Jeżeli linka jest luźna, hamulec postojowy będzie brał za wysoko albo słabo trzymał pojazd. Przegrzewanie mogłoby się pojawić przy lince zapieczonej lub zbyt mocno napiętej, bo wtedy szczęki mogą zostać podciągnięte. To częsty błąd myślowy: ktoś widzi hasło hamulec ręczny i od razu łączy je z nagrzewaniem, bez sprawdzenia czy linka ciągnie, czy właśnie ma za duży luz. Normalne zużycie okładzin szczęk też nie powinno samo z siebie doprowadzać do nadmiernego grzania bębna podczas jazdy. Zużyte okładziny dają większy luz, gorszą skuteczność, czasem hałas, nierówną pracę albo konieczność regulacji. Ciepło w hamulcach jest normalne po hamowaniu, ale nie powinno narastać podczas spokojnej jazdy bez używania hamulca. W praktyce warsztatowej zawsze warto ocenić, czy koło obraca się swobodnie, czy szczęki wracają, czy sprężyny są całe i czy mechanizm rozpierający nie jest skorodowany. Moim zdaniem to jest najprostszy sposób, żeby nie wymieniać części na chybił trafił.