Prawidłowe jest wciskanie suchej tulei cylindrowej w kadłub za pomocą prasy lub odpowiedniego, fabrycznego przyrządu montażowego. Chodzi o to, żeby siła była przykładana osiowo, równomiernie na całym obwodzie tulei, bez przekoszenia i punktowych uderzeń. W silnikach z suchymi tulejami tuleja pracuje w tzw. pasowaniu wciskiem – ma minimalny nadwymiar względem gniazda w kadłubie, więc musi być wciśnięta kontrolowaną siłą. Prasa hydrauliczna albo śrubowy przyrząd montażowy pozwalają kontrolować ten nacisk i uniknąć mikropęknięć żeliwa, odkształceń czy zarysowań gniazda. W praktyce w warsztatach stosuje się często specjalne tulejki–adaptery, które opierają się o górną krawędź tulei lub o specjalny kołnierz, tak żeby nie zgniatać cienkiej ścianki cylindra. Dobrą praktyką jest też sprawdzenie przed montażem średnicy tulei i gniazda, kontrola owalizacji oraz czystości powierzchni przylegania. Producenci silników w instrukcjach napraw zalecają dokładne procedury wciskania: czasem z lekkim podgrzaniem kadłuba lub schłodzeniem tulei, ale zawsze bez młotka. Moim zdaniem, kto raz zobaczy pękniętą tuleję po „młotkowym” montażu, ten już nigdy nie zrezygnuje z prasy. Po poprawnym wciśnięciu tulei sprawdza się jeszcze wystawanie tulei ponad płaszczyznę kadłuba, bo od tego zależy szczelność uszczelki pod głowicą i równomierne dociśnięcie głowicy. To wszystko razem tworzy kompletną, profesjonalną technologię montażu.
Przy montażu suchych tulei cylindrowych kluczowe jest zrozumienie, jak one współpracują z kadłubem silnika. Sucha tuleja nie ma bezpośredniego kontaktu z cieczą chłodzącą, tylko ściśle przylega do materiału kadłuba. Dlatego między dolną częścią tulei a kadłubem nie stosuje się żadnych dodatkowych uszczelek. Wprowadzenie tam uszczelki z gumy czy papieru osłabiłoby pasowanie wciskiem, spowodowało utratę sztywności i mogłoby doprowadzić do mikroruchów tulei, a dalej do zatarcia tłoka, nadmiernego zużycia pierścieni i utraty osiowości cylindra. Uszczelki w silnikach z tulejami stosuje się przy tulejach mokrych, na specjalnych gniazdach, i to jest zupełnie inna konstrukcja. Kolejny częsty błąd to pomysł, żeby nasmarować olejem powierzchnie styku tulei z kadłubem. Intuicyjnie wydaje się to „lepsze”, bo łatwiej wchodzi, ale technicznie to zły kierunek. Pasowanie wciskiem powinno zapewniać sztywne, statyczne połączenie cierne metal–metal. Olej działa jak film poślizgowy, może zostać uwięziony w mikroszczelinach i w trakcie pracy silnika wpływać na luz montażowy, a nawet powodować miejscowe uderzenia hydrauliczne przy nagrzewaniu. Z mojego doświadczenia dużo bezpieczniej jest montować na idealnie czyste, odtłuszczone powierzchnie, ewentualnie przy użyciu lekkiego środka montażowego zalecanego przez producenta, a nie typowego oleju silnikowego. Równie myląca jest koncepcja „równomiernego wbijania” tulei młotkiem gumowym. Nawet jeśli młotek jest gumowy, to uderzenia są punktowe i trudne do idealnego rozłożenia. Bardzo łatwo o przekoszenie tulei już na początku, co powoduje zarysowania gniazda, miejscowe rozprężenie materiału i późniejsze problemy z geometrią cylindra. Można też uszkodzić górną krawędź tulei, zrobić na niej zadzior i później mieć kłopot z prawidłowym przyleganiem uszczelki pod głowicą. Typowy błąd myślowy polega na przenoszeniu na silnik nawyków z prostych napraw, typu wbijanie łożyska młotkiem. W nowoczesnych silnikach i przy dokładnych pasowaniach takie „warsztatowe skróty” po prostu się mszczą. Standardy naprawy silników spalinowych jasno wskazują: tuleje cylindrowe, szczególnie suche, montuje się za pomocą prasy lub specjalnych przyrządów, na czyste, dokładnie przygotowane powierzchnie, bez przypadkowych uszczelek i bez młotkowania.