Poprawna jest odpowiedź 5,0 MPa, bo przyrząd do pomiaru ciśnienia sprężania w silniku ZS (diesla) musi obejmować typowe wartości ciśnienia roboczego plus pewien zapas bezpieczeństwa. W sprawnym silniku wysokoprężnym ciśnienie sprężania zwykle mieści się w granicach ok. 2,5–3,5 MPa, a w niektórych nowoczesnych jednostkach potrafi zbliżać się jeszcze wyżej. Z tego powodu manometr o zakresie tylko do 1,0 MPa lub 2,5 MPa po prostu nie pozwoliłby na prawidłowy odczyt – wskazówka wyszłaby poza skalę albo pomiar byłby kompletnie niewiarygodny. Zakres 5,0 MPa daje komfort, że odczytujesz zarówno silniki w dobrym stanie, jak i te zużyte, gdzie ciśnienie spada, a jednocześnie nie ryzykujesz uszkodzenia manometru przy pracy z silnikami o wyższym stopniu sprężania. W praktyce warsztatowej stosuje się manometry do diesli z zakresem co najmniej 4–5 MPa, właśnie po to, żeby zachować zgodność z instrukcjami producentów i normami pomiarowymi. Moim zdaniem warto pamiętać też o tym, że do benzyniaków używa się zupełnie innych przyrządów – tam typowe ciśnienia sprężania są niższe, więc zakres manometru jest mniejszy. Dobre przyrządy do ZS mają nie tylko odpowiednio wysoki zakres, ale też zawór zwrotny przy końcówce pomiarowej i precyzyjną podziałkę, co ułatwia porównanie wyników między cylindrami. W dobrze zorganizowanym serwisie zawsze dobiera się manometr do typu silnika: diesle – zakres do ok. 5 MPa, benzynowe – zwykle do ok. 2 MPa. To jest po prostu dobra praktyka diagnostyczna i podstawa rzetelnego testu sprężania.
Przy takim pytaniu łatwo się pomylić, bo wartości 1,0 MPa czy 2,5 MPa na pierwszy rzut oka wydają się całkiem rozsądne, szczególnie jeśli ktoś myśli kategoriami silników benzynowych. W silnikach ZI typowe ciśnienie sprężania rzeczywiście bywa w granicach 1,0–1,6 MPa i wtedy manometr o niższym zakresie ma sens. Natomiast w silniku ZS sytuacja wygląda inaczej: stopień sprężania jest dużo wyższy, a ciśnienia w cylindrze podczas próby sprężania osiągają okolice 2,5–3,5 MPa, a nawet więcej, w zależności od konstrukcji i stanu technicznego jednostki. Jeśli użyjesz przyrządu o zakresie tylko do 1,0 MPa, to tak naprawdę nie wykonasz żadnego sensownego pomiaru, bo manometr będzie cały czas „wybijał” poza skalę, a elementy pomiarowe mogą zostać przeciążone. Zakres 2,5 MPa też jest za niski – przy zdrowym dieslu wskazanie zbliży się do końca skali, co powoduje duży błąd odczytu, brak rezerwy i ryzyko uszkodzenia urządzenia. To jest typowy błąd: ktoś bierze wartości z benzyniaka i próbuje je przenieść na diesla, nie uwzględniając, że zasada pracy silnika wysokoprężnego opiera się na samozapłonie sprężonego powietrza, więc ciśnienia muszą być znacznie wyższe. Z kolei wybór zakresu 10,0 MPa to przesada w drugą stronę. Taki manometr będzie miał bardzo „rozciągniętą” skalę, przez co odczyt w okolicach 3 MPa stanie się mało dokładny – wskazówka będzie się poruszała na niewielkim wycinku skali i trudno będzie wychwycić różnice między cylindrami, rzędu np. 0,2–0,3 MPa. Dobra praktyka pomiarowa mówi, że zakres przyrządu powinien nieznacznie przekraczać maksymalnie spodziewaną wartość wielkości mierzonej. Dlatego dla silników ZS przyjmuje się manometry mniej więcej do 5,0 MPa: jest zapas bezpieczeństwa, nie ma ryzyka przeciążenia, a skala nadal pozwala na precyzyjny odczyt i ocenę stanu technicznego silnika. W diagnostyce pojazdów kluczowe jest właśnie takie świadome dobranie przyrządu pomiarowego do badanego układu, a nie sugerowanie się tylko „ładną” okrągłą liczbą na skali.