To narzędzie ze zdjęcia to typowy ściągacz do sworzni kulistych, często nazywany ściągaczem do końcówek drążków kierowniczych lub po prostu ściągaczem sworzni. Charakterystyczny jest widełkowy kształt części roboczej oraz śruba pociągowa, która po dokręceniu wypycha sworzeń z gniazda zwrotnicy lub wahacza. Dzięki temu nie trzeba używać młotka ani podgrzewania, co zmniejsza ryzyko uszkodzenia gumowych osłon, gwintów czy samej zwrotnicy. W praktyce używa się go przy wymianie końcówek drążków kierowniczych, sworzni wahaczy, czasem także łączników stabilizatora – wszędzie tam, gdzie mamy połączenie stożkowe z nakrętką koronową i zawleczką. Moim zdaniem w warsztacie, który robi zawieszenie i geometrię, taki ściągacz to absolutna podstawa, bo pozwala pracować zgodnie z dobrymi praktykami producentów – kontrolowany nacisk śruby, brak uderzeń udarowych, mniejsze ryzyko mikropęknięć elementów zawieszenia. W porównaniu z tzw. "widełkami" do wybijania młotkiem ten typ ściągacza jest znacznie bezpieczniejszy dla manszet i osłon gumowych, a przy okazji praca jest po prostu bardziej powtarzalna i profesjonalna.
Przedstawione na zdjęciu narzędzie ma bardzo konkretne zastosowanie i łatwo je rozpoznać po kształcie. Widełkowa część robocza obejmuje gniazdo sworznia kulistego, a śruba dociskowa wypycha stożkowy trzpień z otworu zwrotnicy lub wahacza. To klasyczny ściągacz do sworzni kulistych i końcówek drążków kierowniczych, używany głównie przy pracach w obrębie zawieszenia i układu kierowniczego. Częsty błąd polega na utożsamianiu każdego ściągacza ze zdejmowaniem kierownicy albo półosi. Do odłączania wału kierowniczego od przekładni stosuje się inne rozwiązania – zwykle połączenie wielowypustowe z zaciskową obejmą i śrubą, które rozłącza się po prostu po odkręceniu, czasem z lekkim podważeniem, ale tam taki widełkowy ściągacz nie ma jak poprawnie zadziałać. Demontaż półosi napędowej też wygląda zupełnie inaczej: półoś jest osadzona w piaście koła i w mechanizmie różnicowym, do jej wyjęcia używa się ściągaczy piast, pras lub specjalnych wybijaków i dźwigni, a nie ma tam sworznia stożkowego, który można by wypchnąć śrubą. Z kolei zdejmowanie kierownicy z wieloklinu kolumny wymaga ściągacza o innym kształcie – mocowanego na gwinty w piaście kierownicy, z centralną śrubą, która dociska oś kolumny. Widełkowy rozstaw pokazany na zdjęciu po prostu nie pasuje do kierownicy ani do piasty. Mylenie tych zastosowań wynika często z tego, że w katalogach narzędzi wiele różnych przyrządów nazywa się ogólnie ściągaczami, ale w praktyce każdy z nich jest projektowany pod konkretny typ połączenia: stożek sworznia, wieloklin, łożysko, piasta. Dobra praktyka warsztatowa mówi jasno – dobieramy ściągacz do rodzaju elementu i kształtu połączenia, inaczej łatwo uszkodzić część lub narzędzie.