Przed przystąpieniem do analizy spalin należy nagrzać silnik tak, aby olej w misie olejowej osiągnął temperaturę około
A. 90 °C
B. 70 °C
C. 30 °C
D. 50 °C
Temperatura około 70 °C oleju w misie olejowej jest właściwa, bo oznacza, że silnik osiągnął stan cieplny zbliżony do normalnej pracy i można sensownie oceniać skład spalin. Przy analizie spalin nie chodzi tylko o to, żeby silnik jakoś pracował na biegu jałowym. Chodzi o stabilne warunki spalania: prawidłowe odparowanie paliwa, właściwą pracę sondy lambda, sterowanie dawką paliwa bez wzbogacenia rozruchowego oraz nagrzany układ wydechowy. Olej w misie nagrzewa się wolniej niż płyn chłodzący, dlatego jest dobrym wskaźnikiem, czy cały silnik naprawdę jest rozgrzany, a nie tylko wskazówka temperatury płynu już stoi w normie. W praktyce warsztatowej często stosuje się sondę temperatury oleju wkładaną przez rurkę bagnetu, a dopiero potem podłącza analizator spalin i wykonuje pomiar CO, CO₂, HC, O₂ oraz współczynnika lambda. Moim zdaniem to jeden z tych szczegółów, który odróżnia pomiar diagnostyczny od przypadkowego odczytu. Jeżeli silnik jest za zimny, wynik może fałszywie sugerować usterkę wtrysku, zapłonu albo katalizatora. Dobre praktyki serwisowe i procedury badań emisji wymagają, żeby pomiar robić przy ustabilizowanej temperaturze pracy, bez ssania, bez fazy rozgrzewania i przy sprawnym układzie dolotowym oraz wydechowym.
Przygotowanie silnika do analizy spalin wymaga czegoś więcej niż krótkiego uruchomienia na placu. Temperatura 50 °C może wydawać się już całkiem wysoka, bo silnik nie jest zimny w dotyku, ale dla pomiaru emisji to zwykle za mało. Sterownik może jeszcze stosować korekty rozgrzewkowe, paliwo gorzej odparowuje, a katalizator i sonda lambda mogą nie pracować w pełni stabilnie. Wtedy rośnie stężenie HC i CO, a diagnosta może niepotrzebnie szukać usterki tam, gdzie problemem była tylko zbyt niska temperatura pracy. Temperatura 30 °C to już praktycznie stan zimnego lub ledwo podgrzanego silnika, szczególnie zimą albo po krótkim przestawieniu auta. Taki pomiar nie ma dużej wartości technicznej, bo pokazuje fazę rozruchu, a nie normalną eksploatację. Z kolei 90 °C bywa mylone z typową temperaturą płynu chłodzącego widoczną na desce rozdzielczej. I tu jest haczyk: pytanie dotyczy oleju w misie olejowej, a nie płynu chłodzącego. Olej nagrzewa się inaczej i wolniej, więc nie wolno przenosić na niego bezmyślnie wartości z układu chłodzenia. W procedurach pomiarowych przyjmuje się około 70 °C oleju jako temperaturę wystarczającą do rzetelnej analizy spalin. Z mojego doświadczenia najczęstszy błąd to zaufanie samej wskazówce temperatury na zegarach, zamiast faktycznego sprawdzenia temperatury oleju sondą pomiarową albo zgodnie z instrukcją analizatora.