Wybór odpowiedzi „zużycie płynu chłodzącego” jako elementu, na który termostat nie wpływa, jest jak najbardziej trafny. Termostat w silniku spalinowym ma za zadanie regulować obieg płynu chłodzącego między silnikiem a chłodnicą, żeby utrzymać możliwie stałą, optymalną temperaturę pracy silnika. Robi to poprzez otwieranie i zamykanie przepływu w zależności od temperatury cieczy. Dzięki temu silnik szybciej osiąga temperaturę roboczą, bo na zimno termostat pozostaje zamknięty i płyn krąży tylko w tzw. małym obiegu. To właśnie bezpośrednio wpływa na szybkie rozgrzanie silnika po uruchomieniu. Utrzymywanie właściwej temperatury roboczej ma też spory wpływ na zużycie paliwa – silnik zimny spala więcej, sterownik wydłuża czas wtrysku, mieszanka jest bogatsza, zwiększają się opory tarcia. Termostat, utrzymując temperaturę w odpowiednim zakresie, ogranicza ten niekorzystny czas pracy „na zimno”, więc pośrednio poprawia ekonomię spalania. Natomiast sama ilość płynu chłodzącego, jego zużycie w sensie ubytku w układzie, nie jest zależne od działania termostatu. Płyn chłodzący nie jest medium eksploatowanym jak paliwo, tylko krąży w obiegu zamkniętym. Ubytki wynikają zwykle z nieszczelności, korozji przewodów, uszkodzonej pompy cieczy, nieszczelnej chłodnicy czy uszczelki pod głowicą, a nie z tego, czy termostat częściej się otwiera albo zamyka. Oczywiście w praktyce uszkodzony termostat może pośrednio doprowadzić do przegrzewania silnika, a przegrzany silnik potrafi „wypluć” płyn przez korek zbiorniczka wyrównawczego, ale to dalej jest kwestia awarii i złej eksploatacji, a nie normalnej funkcji termostatu. W prawidłowo działającym układzie chłodzenia termostat odpowiada za temperaturę i szybkość nagrzewania, a nie za to, ile płynu musisz dolewać do zbiorniczka.
W tym zagadnieniu kluczowe jest zrozumienie, za co dokładnie odpowiada termostat w układzie chłodzenia silnika, a za co już nie. Termostat jest elementem sterującym przepływem płynu chłodzącego w zależności od temperatury cieczy. Na zimnym silniku pozostaje zamknięty, dzięki czemu płyn krąży jedynie w tzw. małym obiegu, głównie przez blok silnika i nagrzewnicę. To właśnie powoduje, że silnik rozgrzewa się szybciej do temperatury roboczej, a kabina zaczyna wcześniej grzać. Stąd mówienie, że termostat nie wpływa na szybkie rozgrzanie silnika, jest po prostu sprzeczne z praktyką warsztatową i z budową układu chłodzenia. W codziennej pracy mechanika bardzo częstym objawem uszkodzonego, zablokowanego w pozycji otwartej termostatu jest właśnie to, że silnik bardzo wolno osiąga temperaturę roboczą, wskazówka temperatury ledwo się podnosi, a ogrzewanie w kabinie jest słabe. Z kolei wpływ na zużycie paliwa jest może mniej oczywisty, ale jak najbardziej realny. Silnik, który długo pracuje w zbyt niskiej temperaturze, ma większe opory tarcia, sterownik silnika utrzymuje bogatszą mieszankę, zwiększa dawkę paliwa, a spalanie jest mniej efektywne. W nowoczesnych jednostkach sterowniki bardzo dokładnie pilnują temperatury roboczej, bo ma to znaczenie zarówno dla emisji spalin, jak i ekonomiki jazdy. Dlatego prawidłowo działający termostat pośrednio wpływa na zużycie paliwa, a jego awaria często objawia się właśnie zwiększonym spalaniem. Natomiast przekonanie, że termostat ma coś wspólnego z „zużyciem” płynu chłodzącego, wynika zwykle z mylenia funkcji elementów układu. Płyn chłodzący pracuje w obiegu zamkniętym i w normalnych warunkach się nie „zużywa” w sensie ilościowym, tylko co najwyżej starzeje się chemicznie i traci swoje właściwości antykorozyjne oraz przeciwzamarzaniowe. Ubytki płynu to efekt nieszczelności, korozji, pęknięć, uszkodzonych opasek, chłodnicy, pompy cieczy czy uszczelki pod głowicą. Termostat jedynie otwiera i zamyka drogę przepływu między małym a dużym obiegiem, nie ma w nim żadnego elementu, który „spala” albo w inny sposób zużywa ciecz. Dlatego przypisywanie mu wpływu na zużycie płynu chłodzącego to typowy błąd myślowy: skoro termostat steruje płynem, to pewnie ma wpływ na jego ilość. W rzeczywistości wpływa na temperaturę pracy, szybkość nagrzewania i stabilność termiczną silnika, a nie na to, ile razy musisz dolać płynu do układu.