W tym przypadku właściwą i zgodną z praktyką warsztatową metodą jest po prostu wymiana tulejki ślizgowej w główce korbowodu na nową, o odpowiednim wymiarze naprawczym. Sworzeń tłokowy pracuje w bardzo trudnych warunkach: wysokie obroty, zmienne obciążenia, wysoka temperatura i ograniczone smarowanie. Luz w połączeniu sworzeń–tulejka musi być naprawdę precyzyjnie dobrany, zwykle w setkach milimetra. Jeżeli pojawia się nadmierny luz w nowym sworzniu, to znaczy, że tulejka jest już albo zużyta, albo została wcześniej obrobiona nieprawidłowo i nie trzyma wymiaru. Moim zdaniem każda próba „ratowania” starej tulejki przez skrawanie jest po prostu proszeniem się o kłopoty: hałas, stukanie, przyspieszone zużycie, a w skrajnym przypadku nawet zatarcie sworznia albo pęknięcie korbowodu. W praktyce robi się to tak, że starą tulejkę się wyprasowuje, główkę korbowodu czyści i kontroluje pod kątem owalizacji, a następnie wprasowuje się nową tulejkę ślizgową i wykonuje precyzyjne rozwiercanie / roztaczanie na wymiar nominalny lub naprawczy, zgodnie z dokumentacją producenta silnika. W wielu instrukcjach serwisowych producent wprost zabrania dalszej obróbki zużytych tulejek i nakazuje ich wymianę. To jest standardowa procedura przy remontach silników: wymiana sworznia, sworznia z tłokiem i tulejki w główce korbowodu jako kompletu, tak żeby mieć pewność co do pasowania, współosiowości i trwałości całego układu korbowo–tłokowego.
W obróbce gniazda sworznia tłokowego w główce korbowodu bardzo łatwo o błędne skojarzenia z typową obróbką tokarską czy frezarską. Jeżeli pojawia się nadmierny luz nowego sworznia w tulejce ślizgowej, to ta tulejka jest po prostu zbyt duża w środku albo zużyta i żadna dodatkowa obróbka skrawaniem nie przywróci jej prawidłowego pasowania. Przetaczanie kojarzy się wielu osobom z korekcją wymiaru, ale w tulejce ślizgowej problemem jest zbyt duża średnica otworu, a przetaczanie czy jakakolwiek obróbka wewnątrz tylko ten otwór dodatkowo powiększy. To prosta droga do jeszcze większego luzu, utraty współosiowości i zniszczenia warstwy ślizgowej. Szlifowanie wnętrza tulejki brzmi może precyzyjnie, ale technicznie ma ten sam skutek: zabiera się materiał z powierzchni, czyli luz rośnie, a nie maleje. Dodatkowo szlif zniszczy strukturę powierzchni, może usunąć warstwę roboczą i spowodować problemy ze smarowaniem oraz punktowym zużyciem. Frezowanie w ogóle nie jest właściwą operacją do obróbki precyzyjnych otworów łożyskowych pod sworznie tłokowe – frez wtedy „szarpie” materiał, trudno uzyskać odpowiednią klasę chropowatości i dokładność wymiarową, a główka korbowodu może się odkształcić. Typowym błędem myślowym jest założenie, że skoro coś ma luz, to wystarczy to „obrobić”, żeby było lepiej. W tym konkretnym węźle konstrukcyjnym jedyną poprawną drogą jest zastosowanie nowej tulejki i jej dalsza dokładna obróbka na wymiar pod dany sworzeń, zgodnie z dokumentacją naprawczą silnika. Tak pracują profesjonalne zakłady regenerujące silniki i to jest standard, który zapewnia trwałość oraz bezpieczeństwo pracy jednostki napędowej.