Symbol GL w klasyfikacji olejów wg API odnosi się do olejów przekładniowych (z ang. Gear Lubricant), czyli takich, które pracują w skrzyniach biegów, mostach napędowych, mechanizmach różnicowych i innych przekładniach zębatych. To jest zupełnie inna grupa niż oleje silnikowe oznaczane np. API Sx (dla silników o zapłonie iskrowym – ZI) czy API Cx (dla silników o zapłonie samoczynnym – ZS). Oleje GL mają za zadanie przede wszystkim chronić zęby kół przekładniowych przed zużyciem ciernym, zatarciem i zjawiskiem tzw. scuffingu, a także pracują często przy bardzo dużych naciskach powierzchniowych i w warunkach poślizgu ślizgowo–tocznego. Z tego powodu stosuje się w nich dodatki wysokociśnieniowe EP (Extreme Pressure), które tworzą na powierzchni metalu warstwę ochronną podczas przeciążeń. W praktyce w warsztacie spotyka się oznaczenia typu API GL-4 lub API GL-5 – GL-4 używa się zazwyczaj do manualnych skrzyń biegów, a GL-5 częściej do mostów napędowych i przekładni hipoidalnych, gdzie obciążenia są jeszcze wyższe. Moim zdaniem warto kojarzyć od razu: GL = gear = przekładnia, bo pomylenie oleju silnikowego z przekładniowym może skończyć się naprawdę drogą naprawą. Dobrą praktyką jest zawsze sprawdzenie w dokumentacji producenta pojazdu, jaka dokładnie klasa API GL i jaka lepkość wg SAE (np. 75W-90) jest wymagana, bo nawet w obrębie olejów przekładniowych są duże różnice w charakterystyce pracy.
W tym pytaniu łatwo się złapać na skojarzenie, że skoro mowa o klasyfikacji API, to chodzi o oleje silnikowe do ZI albo ZS. Tymczasem symbole stosowane przez American Petroleum Institute są podzielone na dwie główne grupy: dla olejów silnikowych używa się liter S (spark ignition – zapłon iskrowy) oraz C (compression ignition – zapłon samoczynny), a dla olejów przekładniowych właśnie GL (Gear Lubricant). Odpowiedzi wiążące GL z silnikami o ZI lub ZS biorą się często z przyzwyczajenia, że jak widzimy API, to odruchowo myślimy o oleju silnikowym, a nie o przekładniowym. To niestety prowadzi do złych decyzji serwisowych, bo olej silnikowy i przekładniowy mają zupełnie inne pakiety dodatków oraz inne wymagania tribologiczne. Olej silnikowy musi radzić sobie z wysoką temperaturą spalania, sadzą, paliwem, ma dodatki detergentowo–dyspersyjne, przeciwutleniające, antykorozyjne i jest klasyfikowany np. jako API SN, API CF itd. Natomiast olej przekładniowy oznaczony jako API GL-4 czy GL-5 jest projektowany głównie pod kątem obciążeń zębów przekładni, ma mocne dodatki EP i często większą lepkość w wysokich temperaturach. Z kolei skojarzenie GL z olejem hydraulicznym to inny typowy błąd – w hydraulice stosuje się zupełnie inne klasyfikacje, np. ISO VG, HLP, HVLP, nie API GL. Olej hydrauliczny pracuje w układach ciśnieniowych, gdzie kluczowa jest odporność na pienienie, stabilność lepkościowo–temperaturowa i ochrona przed korozją elementów takich jak pompy, rozdzielacze, siłowniki, ale nie ma tak ekstremalnych warunków tarcia zębów jak w przekładniach hipoidalnych. W praktyce warsztatowej pomylenie oleju hydraulicznego, silnikowego i przekładniowego bywa niestety spotykane, szczególnie gdy ktoś patrzy tylko na lepkość typu „10W-40” albo „80W-90”, a ignoruje klasę API. Z mojego doświadczenia lepiej jest zawsze kojarzyć: API S/C – silniki, API GL – przekładnie, a oleje hydrauliczne szukać po oznaczeniach producenta i normach typu ISO czy DIN, a nie po API. Takie uporządkowanie wiedzy pozwala unikać kosztownych awarii skrzyń biegów i mostów, które bardzo źle znoszą pracę na złym rodzaju środka smarnego.