W układach Common Rail najnowszej generacji paliwo rzeczywiście jest sprężane do ciśnienia rzędu około 2000 bar, a w nowszych konstrukcjach nawet nieco wyżej. Tak wysokie ciśnienie jest potrzebne, żeby uzyskać bardzo drobne rozpylenie oleju napędowego w komorze spalania, co poprawia mieszanie z powietrzem, podnosi sprawność spalania i obniża emisję spalin. Z mojego doświadczenia wynika, że kto dobrze rozumie, po co jest to ciśnienie i jak ono działa, ten dużo łatwiej diagnozuje problemy z wtryskiem. Pompa wysokiego ciśnienia w Common Rail tłoczy paliwo do wspólnej listwy (rail), gdzie utrzymywane jest stałe wysokie ciśnienie, a sterownik silnika za pomocą regulatora ciśnienia i czujnika ciśnienia paliwa utrzymuje je w zadanym zakresie, właśnie w okolicach 1600–2000 bar w zależności od obciążenia i prędkości obrotowej. W praktyce mechanik, podpinając tester diagnostyczny, powinien znać orientacyjne wartości: na biegu jałowym to zwykle kilkaset bar, przy gwałtownym przyspieszaniu wartości zbliżają się do maksimum konstrukcyjnego układu. Jeżeli ciśnienie maksymalne jest dużo niższe (np. 800–1000 bar przy pełnym obciążeniu), można podejrzewać zużytą pompę, nieszczelne wtryskiwacze albo problem z zaworem regulacji ciśnienia. Warto też pamiętać, że przy takich ciśnieniach absolutnie kluczowa jest czystość paliwa i całego układu – drobne zanieczyszczenia potrafią zniszczyć precyzyjne elementy pompy czy wtryskiwaczy. W nowoczesnych dieslach producenci i normy serwisowe bardzo mocno podkreślają stosowanie filtrów paliwa dobrej jakości, właściwe odpowietrzanie układu po wymianie i bezwzględny zakaz „kombinowania” z nieszczelnymi przewodami. Moim zdaniem warto to mieć z tyłu głowy, bo każde rozszczelnienie przy 2000 bar staje się już realnym zagrożeniem dla zdrowia i wymaga zachowania procedur BHP, używania okularów ochronnych i pracy na zimnym silniku, a nie na szybko „na placu”.
W silnikach z zapłonem samoczynnym z układem Common Rail kluczowe jest zrozumienie skali ciśnienia, o jakim mówimy. Pomyłki biorą się często z mieszania jednostek i z niedoceniania, jak bardzo nowoczesne są te układy. Kto kojarzy starsze diesle z pompą wtryskową rzędową czy rotacyjną, ten często zakłada, że ciśnienia są podobne, a to już dawno nieaktualne. Warto uporządkować temat. Jednostka „atm” bywa zdradliwa – 1000 atm to w przybliżeniu 1000 bar, ale współczesne układy Common Rail nie są opisywane w atmosferach, tylko właśnie w barach lub megapaskalach. Stosowanie atmosfer w tym kontekście świadczy raczej o starym podejściu i braku odniesienia do aktualnych danych katalogowych producentów. W dokumentacji serwisowej, w testerach diagnostycznych i w parametrach pracy zawsze widzisz bar lub MPa, więc trzymanie się atmosfer w praktyce warsztatowej po prostu utrudnia życie i sprzyja błędom. Z kolei wartości rzędu 18 MPa to około 180 bar, a więc poziom ciśnienia charakterystyczny bardziej dla starszych układów wtryskowych, np. pomp wtryskowych mechanicznych, a nie dla nowoczesnego Common Rail, gdzie mówimy o dziesięciokrotnie wyższych wartościach. Tak niskie ciśnienie nie zapewniłoby odpowiednio drobnego rozpylenia paliwa przy wielootworowych wtryskiwaczach sterowanych elektronicznie, nie byłoby też możliwe tak precyzyjne dawkowanie i wielofazowe wtryski (przedwtrysk, wtrysk główny, dotrysk). Jeszcze niższa wartość, rzędu 10 kPa, to już w ogóle strefa podciśnień i lekkich nadciśnień występujących np. w układach dolotowych czy w obwodzie zasilania niskiego ciśnienia, a nie w sekcji wysokociśnieniowej wtrysku. Takie liczby spotyka się w opisach pracy pomp wstępnych, filtrów paliwa, przewodów ssących, ale nie w listwie Common Rail. Typowy błąd myślowy polega na tym, że ktoś patrzy na jedno ciśnienie w układzie zasilania i zakłada, że to wartość „główna”, nie rozróżniając niskiego i wysokiego obwodu. Dobra praktyka warsztatowa wymaga świadomego operowania jednostkami, przeliczania bar–MPa i kojarzenia zakresów: kilkadziesiąt–kilkaset kPa dla zasilania wstępnego, setki do tysięcy bar dla sekcji wysokociśnieniowej. Bez tego łatwo źle zinterpretować dane z testera i dojść do kompletnie fałszywych wniosków przy diagnozie silnika.