Wentylator chłodnicy w takim układzie jest sterowany bardzo prosto: termowłącznik (6) działa jak zwykły wyłącznik bimetaliczny, który przy określonej temperaturze cieczy chłodzącej zwiera obwód elektryczny. Gdy w termowłączniku dojdzie do trwałego zwarcia styków, obwód jest cały czas zamknięty, więc silnik wentylatora (8) ma stale podawane zasilanie i będzie pracował ciągle, niezależnie od aktualnej temperatury silnika. Dokładnie o to chodzi w poprawnej odpowiedzi. W normalnych warunkach termowłącznik cyklicznie włącza wentylator, gdy temperatura cieczy osiągnie np. 95–100°C i wyłącza go po schłodzeniu do ok. 88–92°C. To rozwiązanie jest zgodne z typowymi schematami stosowanymi w większości starszych i prostszych pojazdów, gdzie sterowanie odbywa się bezpośrednio, bez udziału sterownika silnika ECU. W praktyce, jeśli podczas diagnozy zauważysz, że wentylator pracuje non stop po włączeniu zapłonu (lub nawet przy wyłączonym zapłonie, jeśli jest tak podłączony), jednym z pierwszych podejrzeń powinno być właśnie zwarcie w termowłączniku albo w jego wiązce. Mechanicy często sprawdzają to, zwierając próbnie piny wtyczki czujnika – jeśli po zwarciu wentylator startuje, układ zasilania i sam silnik wentylatora są sprawne. Z mojego doświadczenia, w warsztacie przy przegrzewających się autach zawsze warto zacząć od prostych rzeczy: stan wtyczki, korozja styków, rezystancja termowłącznika na zimno i na gorąco. Dobra praktyka to także kontrola, czy wentylator nie jest zasilany „na krótko” przez kogoś, kto wcześniej naprawiał auto prowizorycznie. Z punktu widzenia eksploatacji ciągła praca wentylatora przy zwarciu jest nieprawidłowa, ale bezpieczniejsza dla silnika niż jego brak – silnik raczej się nie przegrzeje, za to szybciej zużyje się wentylator i akumulator.
W tym zadaniu łatwo wpaść w kilka typowych pułapek myślowych związanych z działaniem wentylatora chłodnicy i termowłącznika. Najczęstsze nieporozumienie dotyczy tego, co się dzieje przy zwarciu w termowłączniku. Część osób intuicyjnie zakłada, że zwarcie oznacza uszkodzenie i przerwę w pracy, więc wentylator "nie będzie pracował". Tymczasem w klasycznych układach chłodzenia termowłącznik jest włączony szeregowo w obwód zasilania wentylatora i działa jako wyłącznik zwierny: w temperaturze poniżej progu jest rozwarty, a po osiągnięciu zadanej temperatury – zwiera styki. Jeżeli dojdzie do trwałego zwarcia, obwód jest cały czas zamknięty, więc wentylator nie ma prawa się wyłączyć, dopóki jest zasilanie. Kolejny błąd dotyczy przekonania, że wentylator "włączy się nawet jeśli w układzie nie ma płynu chłodniczego". W praktyce większość prostych termowłączników jest wkręcona w chłodnicę lub króciec, tak aby miały kontakt z cieczą. Bez płynu czujnik nie osiąga prawidłowo temperatury, może mierzyć jedynie temperaturę powietrza lub elementu metalowego, co często powoduje opóźnioną albo wręcz brak reakcji. W nowocześniejszych autach, gdzie temperaturę mierzy czujnik dla ECU, brak cieczy zwykle powoduje tryb awaryjny, ale nadal logika sterownika nie jest oparta na założeniu, że układ może pracować na sucho – to sytuacja awaryjna, a nie normalna. Stąd zakładanie, że wentylator na pewno się załączy bez cieczy, jest zbyt daleko idącym uproszczeniem. Pojawia się też pomysł, że wentylator będzie pracował "w stałych przedziałach czasowych w trybie awaryjnym". Takie zachowanie może występować w niektórych rozbudowanych systemach sterowanych przez ECU, gdy komputer widzi błąd czujnika temperatury i załącza wentylator według własnego programu awaryjnego. Jednak w schemacie z rysunku sterowanie jest realizowane prostym termowłącznikiem bimetalicznym, bez żadnego sterownika, więc nie ma tu mowy o żadnym inteligentnym cyklicznym trybie awaryjnym – albo jest zwarcie (ciągła praca), albo rozwarcie (brak pracy), ewentualnie normalne włączanie przy przekroczeniu temperatury. Dobra praktyka diagnostyczna wymaga, żeby zawsze odnieść się do konkretnego typu układu: czy jest prosty mechaniczny termowłącznik, czy sterowanie elektroniczne przez ECU, bo od tego zależy logika działania wentylatora.