Wzrost ciśnienia sprężania po tzw. próbie olejowej bardzo wyraźnie wskazuje na nieszczelność w układzie tłok–cylinder. Zasada jest taka: do cylindra wlewa się niewielką ilość oleju silnikowego, który tworzy dodatkową warstwę uszczelniającą między pierścieniami tłokowymi a gładzią cylindra. Jeżeli po dodaniu oleju ciśnienie sprężania wyraźnie rośnie, tak jak w zadaniu o około 0,4 MPa, to znaczy, że wcześniej gazy uciekały właśnie przez zużyte pierścienie, zużytą lub porysowaną gładź cylindra, ewentualnie nieszczelne zamki pierścieni. Olej chwilowo uszczelnia te szczeliny i dlatego wynik pomiaru się poprawia. W dobrze utrzymanym silniku wzrost po próbie olejowej jest minimalny, praktycznie symboliczny. W praktyce warsztatowej przyjmuje się, że wyraźna poprawa kompresji po wlaniu oleju jest klasycznym objawem zużycia części układu korbowo–tłokowego. Mechanicy bardzo często łączą ten test z pomiarem ciśnienia w poszczególnych cylindrach oraz testem szczelności (tzw. leak-down test) – wtedy można precyzyjniej ocenić stopień zużycia. Moim zdaniem warto też pamiętać, że taki wynik próby olejowej zwykle idzie w parze z innymi objawami: większe zużycie oleju, dymienie na niebiesko, słabsza dynamika silnika. W nowoczesnej diagnostyce przyjmuje się, że przed poważną naprawą jednostki (szlif cylindra, wymiana pierścieni, remont główny) dobrze jest potwierdzić właśnie w ten sposób, czy problem leży po stronie zespołu tłok–cylinder, a nie np. zaworów czy uszczelki pod głowicą.
W tym zadaniu kluczowe jest zrozumienie, co dokładnie pokazuje próba olejowa przy pomiarze ciśnienia sprężania. Wielu uczniów odruchowo wskazuje zawory albo uszczelkę pod głowicą, bo kojarzą nieszczelność cylindra głównie z górą silnika. Tymczasem dodanie oleju do cylindra uszczelnia głównie przestrzeń między tłokiem a cylindrem, a nie gniazda zaworowe czy powierzchnię styku głowicy z blokiem. Jeśli nieszczelny byłby zawór dolotowy lub wylotowy, to wlany olej praktycznie nie poprawi wyniku sprężania. Zawory uszczelniają się na styku grzybek–gniazdo, a ta strefa znajduje się w głowicy, wysoko nad lustrem oleju wlanego do cylindra. Uszkodzone lub przypalone zawory dają zwykle stałe, niskie ciśnienie sprężania, które prawie się nie zmienia po próbie olejowej. Dobrym nawykiem diagnostycznym jest wtedy nasłuchiwanie przy ręcznym obracaniu silnikiem lub użycie testera szczelności – powietrze ucieka wtedy wyraźnie przez dolot lub wydech. Podobnie z uszczelką pod głowicą: jej nieszczelność objawia się raczej przedostawaniem się gazów do układu chłodzenia, mieszaniem się płynu chłodniczego z olejem, pęcherzami w zbiorniczku wyrównawczym albo różnicami ciśnienia między sąsiednimi cylindrami. W próbie olejowej wlany olej nie jest w stanie uszczelnić przerwanej uszczelki na styku głowica–blok, więc wzrost ciśnienia byłby znikomy albo żaden. Typowy błąd myślowy polega na tym, że każdą nieszczelność spadku kompresji przypisuje się od razu zaworom lub uszczelce, bo o nich się najwięcej mówi. Tymczasem standardy dobrej diagnostyki silników spalinowych mówią jasno: jeżeli po próbie olejowej ciśnienie wyraźnie rośnie, to winy szukamy w zespole tłok–pierścienie–cylinder, a gdy nie rośnie – dopiero wtedy mocno podejrzewamy zawory lub uszczelkę pod głowicą. Z mojego doświadczenia w warsztacie wynika, że trzymanie się tej prostej zasady bardzo ogranicza niepotrzebne, kosztowne rozbieranie góry silnika, kiedy problem siedzi tak naprawdę w dole.