Wały korbowe do silników spalinowych, szczególnie tych wysokoobrotowych w samochodach sportowych, wykonuje się metodą kucia, bo ta technologia daje najlepsze połączenie wytrzymałości zmęczeniowej, sztywności i odporności na udary. Podczas kucia włókna materiału, czyli struktura włókienkowa stali, układają się zgodnie z kształtem wału i jego czopów. Dzięki temu wał znacznie lepiej znosi ogromne obciążenia zmienne od spalania mieszanki i wysokie prędkości obrotowe, rzędu kilkunastu tysięcy obr./min w jednostkach sportowych. W praktyce w motoryzacji przyjmuje się, że dla silników mocno obciążonych, tuningowanych, rajdowych czy wyścigowych stosuje się wały kute z wysokiej jakości stali stopowych, często dodatkowo ulepszanych cieplnie, azotowanych czy hartowanych indukcyjnie na czopach. Moim zdaniem to jest taki złoty standard: producenci sportowych silników (np. jednostki turbo, silniki wolnossące wysokoobrotowe) praktycznie zawsze chwalą się kutym wałem, korbowodami i czasem kutymi tłokami, bo to od razu kojarzy się z trwałością i możliwością bezpiecznego podnoszenia mocy. Kucie, w odróżnieniu od odlewania, zmniejsza ryzyko mikropęknięć i porów skurczowych w materiale, co jest krytyczne przy obciążeniach zmęczeniowych. W warsztatach tuningowych przy poważnych modyfikacjach często pierwsze co się sprawdza, to właśnie czy silnik seryjnie ma wał kuty, czy tylko odlewany, bo od tego zależa granica bezpiecznej mocy i momentu obrotowego. Dlatego odpowiedź o kuciu idealnie pasuje do realiów przemysłu i motorsportu.
W przypadku wałów korbowych do silników samochodów sportowych kluczowe są wytrzymałość zmęczeniowa, sztywność i bezpieczeństwo przy bardzo wysokich prędkościach obrotowych. To nie jest zwykły element jak jakaś prosta tulejka czy wspornik, tylko serce układu korbowo-tłokowego. Dlatego wybór technologii wytwarzania nie może być przypadkowy. Odlewanie kusi tym, że jest stosunkowo tanie i pozwala uzyskać skomplikowany kształt jednym procesem, ale ma poważną wadę: w odlewach często występują pory, wtrącenia i niejednorodna struktura. Przy dynamicznych obciążeniach wału takie defekty stają się zarodkami pęknięć. W silnikach seryjnych o umiarkowanej mocy odlewane wały jeszcze jakoś się sprawdzają, ale w sporcie to za słaby standard. Skrawanie z pełnego materiału też brzmi logicznie, bo przecież dużo części robi się z pręta na obrabiarce. Tyle że wał korbowy ma bardzo skomplikowany kształt, a pełne wyfrezowanie go z jednego wałka byłoby ekstremalnie kosztowne, czasochłonne i nadal nie dawałoby tak korzystnego układu włókien jak kucie. Poza tym przy samym skrawaniu nie poprawiamy struktury materiału, tylko ją niszczymy lokalnie, usuwając naskórek hutniczy i warstwę wierzchnią, więc wytrzymałość zmęczeniowa nie będzie optymalna. Spajanie, czyli wszelkie metody typu spawanie, lutowanie czy zgrzewanie, absolutnie nie nadają się do wykonywania głównych nośnych elementów obracających się z ogromną prędkością. Strefy wpływu ciepła przy spawaniu mają zmienioną strukturę, powstają naprężenia własne i potencjalne koncentratory naprężeń. Z mojego doświadczenia takie pomysły to typowy błąd myślowy: ktoś zakłada, że jak można coś pospawać, to da się tak zrobić wszystko. W rzeczywistości wały się czasem naprawczo napawa i obrabia, ale to zupełnie inna bajka niż produkcja nowego, sportowego wału. W branżowych standardach i w literaturze z budowy silników jasno się podkreśla, że dla jednostek wysokoobciążonych stosuje się wały kute, często dodatkowo obrabiane cieplnie i wykańczane skrawaniem tylko do nadania dokładnych wymiarów oraz gładkości czopów. Dlatego odpowiedzi odwołujące się do odlewania, samego skrawania czy spajania mijają się z praktyką przemysłową i zasadami dobrej inżynierii materiałowej.