Wybór odpowiedzi „przez producenta pojazdu” jest zgodny z tym, jak w praktyce ustala się prawidłowe ciśnienie w oponach. W nowoczesnych pojazdach to producent auta, a nie producent opony, bierze odpowiedzialność za dobranie ciśnienia do masy pojazdu, jego rozkładu na osie, charakteru zawieszenia, osiągów oraz przewidywanego obciążenia. Te wartości są podane w dokumentacji pojazdu (instrukcja obsługi, tabliczka na słupku drzwi, klapce wlewu paliwa itp.). Co ważne, często są tam dwie lub więcej wartości: dla jazdy z małym obciążeniem i dla pojazdu w pełni załadowanego, czasem też dla wyższych prędkości autostradowych. Z mojego doświadczenia bardzo wielu kierowców patrzy tylko „na oko” albo kieruje się tym, co powie wulkanizator, a tymczasem normą i dobrą praktyką jest trzymanie się dokładnie wartości producenta pojazdu, mierzonej na zimnych oponach. Moim zdaniem to jest jedna z prostszych rzeczy, które realnie wpływają na bezpieczeństwo – właściwe ciśnienie zapewnia prawidłowy kontakt bieżnika z nawierzchnią, stabilność w zakrętach, krótszą drogę hamowania i równomierne zużycie ogumienia. Zbyt niskie ciśnienie powoduje przegrzewanie się opony, jej „pływanie” i szybsze ścieranie barków bieżnika, natomiast zbyt wysokie – gorszą przyczepność i zużycie środka bieżnika. Dodatkowo prawidłowo ustawione ciśnienie obniża opory toczenia, a więc i spalanie. W serwisie czy warsztacie profesjonalnym standardem jest zawsze sprawdzenie danych w katalogu lub dokumentacji producenta pojazdu i dopompowanie kół dokładnie do tych wartości, zamiast strzelać „na wyczucie”.
W temacie ciśnienia w ogumieniu bardzo łatwo wpaść w kilka typowych pułapek myślowych. Wielu ludzi patrzy na opony i myśli: rzeźba bieżnika jest inna, więc i ciśnienie trzeba dobierać do wzoru. W praktyce wzór bieżnika ma znaczenie głównie dla odprowadzania wody, hałasu, przyczepności w różnych warunkach, ale nie jest parametrem, według którego ustala się ciśnienie robocze. Opona o tym samym rozmiarze i indeksie nośności, ale z inną rzeźbą bieżnika, będzie pracowała przy takim samym ciśnieniu, jeśli jest założona na ten sam pojazd. Kolejna rzecz to pora roku. Często słyszy się „zimą daj trochę więcej, latem trochę mniej”. To uproszczenie bywa mylące. Fizycznie ciśnienie w oponie oczywiście zmienia się z temperaturą, ale nie oznacza to, że istnieją jakieś odrębne wartości „zimowe” i „letnie” ustalane na oko. Zasada jest taka: zawsze pompujemy do wartości zalecanej przez producenta pojazdu, mierząc na zimnych oponach, a wpływ temperatury uwzględnia się właśnie przez tę procedurę, a nie przez przypadkowe dodawanie lub odejmowanie 0,2 bara. Częsty błąd polega też na przekonaniu, że wystarczy znać rozmiar opony i już można z tabelki dobrać ciśnienie. To też nie działa, bo ten sam rozmiar opony może pracować na małym osobowym aucie i na cięższym vanie – obciążenia, geometria zawieszenia i charakterystyka pojazdu są inne, więc i wymagane ciśnienie jest inne. Kluczowe jest to, że opona jest elementem układu jezdnego konkretnego pojazdu, a parametry jej pracy są projektowane całościowo. Dlatego właśnie prawidłowe podejście w serwisie, zgodne z dobrą praktyką warsztatową i zaleceniami producentów, polega na sprawdzeniu danych przypisanych do danego modelu auta, a nie do samej opony czy pory roku. Właśnie ignorowanie tej zasady prowadzi do przegrzewania opon, nierównomiernego zużycia bieżnika, gorszej przyczepności i w efekcie niższego poziomu bezpieczeństwa.