Na zdjęciu pokazana jest klasyczna przekładnia kierownicza typu listwa–zębatka, czyli właśnie przekładnia zębatkowa. Wewnątrz tej obudowy znajduje się listwa zębata, która współpracuje z małym kołem zębatym (zębnikiem) osadzonym na wałku kolumny kierowniczej. Obrót kierownicy powoduje obrót zębnika, a ten zamienia ruch obrotowy na ruch posuwisto-zwrotny listwy. Do końców listwy przymocowane są drążki kierownicze, które bezpośrednio przestawiają zwrotnice i koła. Moim zdaniem to jedna z najlogiczniejszych i najprostszych konstrukcji w motoryzacji – ma mało elementów, jest lekka, a przy tym zapewnia dość precyzyjne prowadzenie. W nowoczesnych samochodach osobowych właśnie przekładnia zębatkowa jest dziś praktycznie standardem, szczególnie w połączeniu ze wspomaganiem elektrycznym EPS lub hydraulicznym. W praktyce warsztatowej łatwo ją rozpoznać po podłużnej obudowie z mieszkami gumowymi po bokach oraz po tym, że cała przekładnia jest mocowana poprzecznie do nadwozia. Dobre praktyki serwisowe mówią, żeby regularnie kontrolować stan osłon mieszkowych, luz na listwie oraz szczelność uszczelnień, bo przedostanie się brudu i korozja zębów listwy szybko wykańczają całą przekładnię. Przy naprawach zawieszenia i geometrii kół trzeba też pamiętać, że każda ingerencja w długość drążków kierowniczych połączona z tą przekładnią wymaga później ustawienia zbieżności na stanowisku pomiarowym.
Na ilustracji pokazano przekładnię kierowniczą z długą podłużną obudową i mieszkami gumowymi po obu stronach. Taka konstrukcja jest typowa dla przekładni zębatkowej, a nie dla rozwiązań planetarnych, hipoidalnych czy ślimakowych. Częsty błąd polega na tym, że słysząc słowo „przekładnia” ktoś od razu kojarzy je z przekładnią planetarną ze skrzyni automatycznej albo z różnymi przekładniami głównymi w mostach napędowych. Tymczasem w układzie kierowniczym zadanie jest inne: trzeba zamienić obrót kierownicy na liniowy ruch listwy i jednocześnie zachować możliwie prostą i sztywną konstrukcję. Przekładnia planetarna składa się z koła słonecznego, kół planetarnych i wieńca zewnętrznego, służy głównie do wielostopniowej zmiany przełożenia w skrzyniach biegów. Nie ma ona zastosowania jako główny element przekładni kierowniczej, bo byłaby zbyt skomplikowana, ciężka i kosztowna, a do tego nie dawałaby bezpośredniego przekształcenia ruchu obrotowego na posuwisty. Przekładnia hipoidalna to z kolei typ przekładni stożkowej o przesuniętych osiach, używany głównie w mostach tylnych do przeniesienia napędu z wału na mechanizm różnicowy. Jej charakterystyczny kształt zębnika i koła talerzowego zupełnie nie pasuje do smukłej, liniowej obudowy przekładni kierowniczej widocznej na zdjęciu. Przekładnia ślimakowa była kiedyś stosowana w starszych układach kierowniczych, ale ma inną budowę: obudowa jest bardziej zwarta, a ruch na koła przenoszony jest przez ślimak i sektor lub nakrętkę kulkową. W dodatku ślimakówki mają zwykle większe tarcie i luzy, dlatego w nowoczesnych autach odchodzi się od nich na rzecz lżejszych i dokładniejszych przekładni zębatkowych. Z mojego doświadczenia wynika, że mylenie tych typów wynika głównie z patrzenia na nazwę, a nie na funkcję i kształt elementu. W praktyce warsztatowej warto zawsze zadać sobie pytanie: jaki ruch ma zostać zamieniony na jaki, w jakim kierunku działa element i jak jest mocowany w nadwoziu – wtedy wybór typu przekładni staje się dużo bardziej oczywisty.