Płyn oznaczony symbolem G12+ to nowoczesny płyn chłodniczy przeznaczony właśnie do napełniania układu chłodzenia silnika. Jest to koncentrat na bazie glikolu (najczęściej etylenowego) z dodatkiem pakietu inhibitorów korozji typu OAT/HOAT, który zabezpiecza aluminium, żeliwo, stal, mosiądz i elementy gumowe w układzie. W praktyce stosuje się go po rozcieńczeniu z wodą demineralizowaną, zwykle w proporcji ok. 1:1, co daje temperaturę zamarzania mniej więcej w okolicy −35 °C. Producenci pojazdów, szczególnie grupa VAG, w instrukcjach obsługi wyraźnie wymagają stosowania G12, G12+ lub nowszych odpowiedników, właśnie ze względu na zgodność materiałową i długą żywotność płynu (często nawet do 5 lat lub określonego przebiegu). Moim zdaniem ważne jest, żeby kojarzyć, że G12+ to nie jest przypadkowe oznaczenie, tylko konkretny standard płynu chłodniczego, którego nie wolno mieszać z byle czym. W warsztacie przy obsłudze układu chłodzenia zawsze sprawdza się specyfikację producenta auta, kolor i oznaczenia na zbiorniku wyrównawczym oraz na opakowaniu płynu. Prawidłowy dobór płynu G12+ wpływa nie tylko na ochronę przed zamarzaniem i przegrzaniem, ale też na trwałość pompy wody, uszczelek, chłodnicy i nagrzewnicy. Dobrą praktyką jest również okresowa kontrola refraktometrem lub areometrem, żeby sprawdzić faktyczną temperaturę krzepnięcia mieszaniny oraz ewentualne zanieczyszczenia. W samochodach z nowoczesnymi silnikami aluminiowymi stosowanie odpowiedniego płynu G12+ to podstawa profilaktyki, żeby uniknąć zapieczenia kanałów chłodzących, kawitacji i kosztownych napraw.
W układzie chłodzenia silnika stosuje się wyłącznie płyny chłodnicze o odpowiedniej specyfikacji, takie jak właśnie G12+, a nie środki smarne czy preparaty wielozadaniowe. Typowy błąd polega na wrzucaniu wszystkich płynów eksploatacyjnych do jednego worka i zakładaniu, że jak coś jest „samochodowe”, to nada się do wszystkiego. WD-40 jest środkiem penetrującym i konserwującym, używanym głównie do luzowania zapieczonych śrub, zabezpieczania przed korozją czy wypierania wilgoci z elementów metalowych. Absolutnie nie ma on właściwości chłodniczych, nie trzyma stabilnej temperatury wrzenia, nie chroni w żaden sposób przed zamarzaniem ani przed kawitacją w układzie. Wprowadzenie takiego preparatu do układu chłodzenia skończyłoby się uszkodzeniem uszczelek, osadami i poważnymi problemami z pracą silnika. Oznaczenie L-DAB odnosi się do klasyfikacji olejów przekładniowych lub przemysłowych, a nie do płynów chłodniczych. Takie oleje pracują w przekładniach, reduktorach, ewentualnie innych mechanizmach, gdzie wymagane jest smarowanie, a nie odprowadzanie ciepła z komory spalania. Wlanie oleju przekładniowego do układu chłodzenia byłoby totalnym nieporozumieniem technicznym. Podobnie oznaczenie GL-4 to norma API dla olejów przekładniowych stosowanych w manualnych skrzyniach biegów i przekładniach głównych. Ten olej ma zupełnie inne dodatki uszlachetniające, inne lepkości, inne zadania – ma tworzyć film smarny między zębami kół zębatych, a nie krążyć przez chłodnicę i blok silnika. Z mojego doświadczenia typowym błędem jest sugerowanie się znajomym oznaczeniem z butelki i brak rozróżnienia, czy to jest płyn chłodniczy, olej silnikowy, czy olej przekładniowy. Dobra praktyka w warsztacie to zawsze sprawdzenie, do jakiego układu dany środek jest przeznaczony, zgodnie z etykietą i dokumentacją producenta pojazdu. Do chłodzenia – tylko płyny chłodnicze w standardach typu G11, G12, G12+ itd., a nie WD-40, L-DAB czy GL-4, bo to zupełnie inne grupy produktów o innych własnościach fizykochemicznych.