Widełki obu przegubów krzyżakowych wału napędowego muszą być ustawione w jednej płaszczyźnie, bo tylko wtedy wał pracuje równomiernie i nie wprowadza drgań skrętnych ani zmian prędkości obrotowej na wyjściu. Przegub krzyżakowy nie przenosi ruchu z idealnie stałą prędkością kątową, jeśli pracuje pod kątem – pojawia się tzw. nierównomierność kinematyczna. Dlatego w praktyce stosuje się dwa przeguby i ustawia widełki współliniowo, w jednej płaszczyźnie, żeby nierównomierność pierwszego przegubu była skompensowana przez drugi. Moim zdaniem to jest jedna z takich rzeczy, które warto sobie raz porządnie wyobrazić na rysunku albo nawet na modelu z kartonu, bo od razu widać, co się dzieje z prędkością wału. W warsztacie, przy składaniu wału napędowego, zawsze zwraca się uwagę na znaczniki fabryczne na wielowypuście i na widełkach – producenci zaznaczają prawidłowe wzajemne położenie, właśnie po to, żeby widełki były w jednej płaszczyźnie. Jeśli ktoś złoży wał „na oko” i przestawi widełki, auto zaczyna mieć wibracje przy przyspieszaniu, potrafi też szybciej zużywać krzyżaki, łożyska podpory, a nawet elementy skrzyni biegów czy mostu. W dobrych praktykach serwisowych, zarówno w samochodach osobowych, jak i ciężarowych czy maszynach roboczych, zaleca się po każdej ingerencji w wał: sprawdzenie fazowania widełek, wyważenia wału oraz stanu krzyżaków. To jest taka podstawowa zasada montażu układu napędowego, niby drobiazg, a ma ogromny wpływ na komfort jazdy i trwałość całego zespołu.
Przy wałach napędowych z przegubami krzyżakowymi kluczowe jest zrozumienie, że taki przegub nie jest przegubem homokinetycznym. To znaczy, że przy pracy pod kątem prędkość kątowa na wyjściu zmienia się w cyklu obrotu, mimo że na wejściu jest stała. Z mojego doświadczenia wynika, że wiele osób intuicyjnie zakłada, że to bez znaczenia, jak obrócimy widełki, byle krzyżak się mieścił i nic nie ociera. I stąd biorą się odpowiedzi typu „45°”, „90°” albo „w dowolnym położeniu”. Kątowe przesunięcie widełek, czy to o 45, czy o 90 stopni, powoduje, że nierównomierności kinematyczne obu przegubów nie znoszą się, tylko nakładają albo wręcz potęgują. W praktyce daje to pulsujące prędkości na wale, wyraźne drgania przy przyspieszaniu, buczenie, a czasem „kopanie” przy zmianie obciążenia. To nie są tylko drobne niedogodności, bo długotrwała praca w takich warunkach przyspiesza zużycie krzyżaków, wielowypustu, łożysk podpory, a nawet elementów skrzyni biegów i mechanizmu różnicowego. Myślenie, że można ustawić widełki „w dowolnym położeniu”, wynika zwykle z traktowania wału jak zwykłego pręta obrotowego, bez uwzględnienia geometrii i charakterystyki samego przegubu. W dobrych praktykach serwisowych przyjmuje się zasadę fazowania widełek, czyli ustawienia ich w jednej płaszczyźnie. Tylko wtedy nierównomierność prędkości pierwszego przegubu jest kompensowana przez drugi i na wyjściu z wału uzyskujemy praktycznie stałą prędkość obrotową. Dlatego ustawienia typu 45° czy 90° nie są żadnym „kompromisem” ani sposobem na lepsze rozłożenie sił, tylko po prostu błędem montażowym, który w nowoczesnych pojazdach jest nie do zaakceptowania, jeśli zależy nam na trwałości i kulturze pracy układu napędowego.