Zachodzi najczęściej przy małych prędkościach i dużych naciskach – w warunkach niedostatecznego smarowania lub jego braku. Występy, nierówności powierzchni są wówczas sczepiane, a następnie ścinane. Jakiego rodzaju zużycia dotyczy opis
Opis w pytaniu idealnie pasuje do zużycia adhezyjnego. Mamy tu małe prędkości ślizgowe, duże naciski i dodatkowo brak lub mocno niedostateczne smarowanie. W takich warunkach dwa metale praktycznie „sklejają się” ze sobą na mikropowierzchniach – nierówności, występy chropowatości stykają się bez filmu olejowego i dochodzi do lokalnego zgrzewania. Potem, przy dalszym ruchu, te zgrzane fragmenty są ścinane i przenoszone z jednej powierzchni na drugą. To jest właśnie klasyczny mechanizm zużycia adhezyjnego, często nazywany też zacieraniem. W praktyce warsztatowej widzi się to np. na panewkach wału korbowego przy spadku ciśnienia oleju, na sworzniach tłokowych, w łożyskach ślizgowych, a także w przekładniach, które pracowały na zbyt małej ilości oleju. Powierzchnia po takim zużyciu nie jest równomiernie wygładzona, tylko ma miejscowe przytarcia, wręcz oderwane fragmenty materiału, charakterystyczne zadrapania w kierunku ruchu. Z mojego doświadczenia wynika, że mechanicy czasem mylą to z korozją albo zwykłym ścieraniem, ale przy adhezji kluczowe jest właśnie „sklejenie” mikroobszarów metalu. Dobre praktyki branżowe mówią jasno: żeby minimalizować zużycie adhezyjne, trzeba utrzymywać właściwy film smarny (dobór lepkości oleju, regularna wymiana, pilnowanie ciśnienia smarowania), unikać przeciążania elementów i stosować odpowiednie materiały par współpracujących, często z dodatkowymi powłokami przeciwzużyciowymi. W silnikach spalinowych, przekładniach czy mechanizmach rozrządu to absolutna podstawa długiej i bezawaryjnej pracy.
Opis w pytaniu bardzo precyzyjnie odnosi się do sytuacji, gdy przy małych prędkościach i dużych naciskach, bez odpowiedniego smarowania, występy chropowatości na powierzchniach metali sczepiają się i są następnie ścinane. To jest typowy obraz zużycia adhezyjnego, związanego z lokalnym zgrzewaniem metali, a nie z innymi mechanizmami. Łatwo tu wpaść w pułapkę myślenia, że skoro coś się „ściera”, to będzie to zużycie mechaniczne w ogólnym znaczeniu. W technice jednak pojęcie „zużycie mechaniczne” jest zbyt szerokie i obejmuje różne mechanizmy, jak ścierne, zmęczeniowe, erozyjne. W pytaniu chodzi o konkretny typ – adhezyjne – gdzie kluczowe jest przywieranie i zgrzewanie mikronierówności, a nie tylko samo ścieranie przez twarde cząstki. Często mylone jest to też z zużyciem chemicznym, bo ktoś kojarzy zniszczenie powierzchni z oddziaływaniem środowiska, np. wysokiej temperatury czy agresywnego medium. Zużycie chemiczne polega jednak na reakcji chemicznej między materiałem a otoczeniem (utlenianie, korozja wysokotemperaturowa), bez koniecznego kontaktu ślizgowego pod dużym naciskiem. Z kolei zużycie elektrochemiczne to w praktyce różne formy korozji elektrochemicznej, gdzie występują ogniwa galwaniczne, prądy błądzące, różne potencjały elektrochemiczne. Tam kluczowa jest różnica potencjałów i elektrolit, a nie brak smarowania i ścinanie sczepionych nierówności. Dobra praktyka diagnostyczna wymaga, żeby patrzeć na warunki pracy: małe prędkości, duże naciski, niedostateczne smarowanie i charakterystyczne przytarcia prowadzą nas wprost do rozpoznania zużycia adhezyjnego, a nie chemicznego czy elektrochemicznego.