Cewka zapłonowa ma za zadanie wytworzyć wysokie napięcie – to jest jej podstawowa i tak naprawdę kluczowa funkcja w układzie zapłonowym silnika benzynowego. Z niskiego napięcia instalacji pokładowej (zwykle około 12 V) robi napięcie rzędu kilkunastu, a nawet ponad 30 tysięcy woltów. Dopiero tak wysokie napięcie jest w stanie przebić szczelinę na świecy zapłonowej i wytworzyć stabilną iskrę w komorze spalania. Konstrukcyjnie cewka działa jak transformator: ma uzwojenie pierwotne (niskonapięciowe) i wtórne (wysokonapięciowe), a ich odpowiedni stosunek zwojów powoduje właśnie podniesienie napięcia. Z mojego doświadczenia w warsztacie widać dobrze, że przy słabej cewce napięcie na świecy jest zbyt niskie, wtedy pojawiają się wypadania zapłonów, nierówna praca silnika, trudności z odpalaniem, szczególnie na zimno albo pod obciążeniem. W nowoczesnych silnikach stosuje się najczęściej cewki zespolone z fajkami świec (cewka na świecę – tzw. coil-on-plug) lub listwy cewek. Zasada działania jest jednak ta sama: sterownik silnika (ECU) podaje sygnał sterujący na cewkę, ta gromadzi energię w polu magnetycznym uzwojenia pierwotnego, a w momencie odcięcia prądu następuje gwałtowny wzrost napięcia w uzwojeniu wtórnym. Dobre praktyki serwisowe mówią jasno: przy diagnozie braku iskry albo wypadania zapłonów zawsze trzeba sprawdzić, czy cewka generuje wystarczająco wysokie napięcie pod obciążeniem, a nie tylko „czy w ogóle jest iskra”. W praktyce robi się to albo oscyloskopem, albo testerami iskry, czasem też poprzez pomiar rezystancji uzwojeń, chociaż to już mniej miarodajne przy nowoczesnych cewkach. Podsumowując, jeśli myślimy o cewce zapłonowej, to myślimy właśnie o wytworzeniu wysokiego napięcia, a nie o samej iskrze czy natężeniu prądu.
Wokół działania cewki zapłonowej krąży sporo nieporozumień i w sumie nic dziwnego, bo w praktyce użytkownik widzi głównie efekt końcowy, czyli iskrę na świecy. Łatwo więc pomylić funkcję elementu z efektem jego pracy. Cewka zapłonowa nie służy do wytwarzania wysokiego natężenia prądu, tylko do podniesienia napięcia do bardzo wysokiej wartości. W układach zapłonowych kluczowe jest napięcie zdolne przebić lukę powietrzną na świecy, natomiast prąd samej iskry jest stosunkowo niewielki, ale wystarczający, żeby zainicjować zapłon mieszanki. Myślenie w kategoriach „więcej amperów = lepsza iskra” jest tu mylące; ważniejsze jest odpowiednio wysokie napięcie oraz prawidłowy kształt przebiegu napięciowego w czasie. Czasem spotyka się też przekonanie, że cewka zapłonowa ma głównie zabezpieczać przed przepięciem. To też nie jest trafne. Ochroną przed przepięciami w instalacji elektrycznej zajmują się inne elementy: odpowiednie układy w sterowniku silnika, diody, rezystory, czasem dodatkowe moduły zapłonowe czy układy gaszące. Sama cewka generuje bardzo wysokie napięcie, więc jest wręcz źródłem przepięcia w kontrolowanym miejscu, a nie zabezpieczeniem przed nim. Stąd zresztą potrzeba stosowania przewodów wysokiego napięcia o odpowiedniej izolacji oraz świec o właściwych parametrach. Kolejna częsta pomyłka to utożsamianie cewki z generatorem iskry. Iskra zapłonowa faktycznie pojawia się dzięki napięciu wytworzonemu przez cewkę, ale samo „wytworzenie iskry” jest efektem współpracy kilku elementów: cewki, przewodów WN (w starszych rozwiązaniach), świecy zapłonowej oraz układu sterującego (mechanicznego przerywacza w starych autach lub elektronicznego sterownika w nowszych). Cewka nie „robi iskry” sama z siebie, ona jedynie przekształca niskie napięcie 12 V na wysokie napięcie rzędu kilkunastu–kilkudziesięciu kV. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro podczas awarii cewki znika iskra, to uznaje się, że jej zadaniem jest „robienie iskry”. Z punktu widzenia teorii maszyn i dobrej praktyki serwisowej lepiej zapamiętać, że jej rola jest ściśle transformatorowa: ma wygenerować wysokie napięcie w odpowiednim momencie, a reszta układu zapłonowego odpowiada za to, żeby ta energia zamieniła się w skuteczną iskrę w komorze spalania. Takie podejście pomaga później logicznie diagnozować usterki, zamiast wymieniać części na chybił trafił.