Prawidłowa odpowiedź wskazuje na zbyt niskie ciśnienie wtrysku jako przyczynę nadmiernego zadymienia spalin w silniku z zapłonem samoczynnym. W dieslu dymienie to w praktyce najczęściej efekt nieprawidłowego spalania mieszanki, czyli paliwo nie dopala się w cylindrze. Przy zbyt niskim ciśnieniu wtrysku rozpylanie oleju napędowego jest słabe, krople są za duże, struga paliwa „leje”, a nie tworzy drobnej mgiełki. Taka grubo rozdrobniona dawka paliwa nie miesza się dobrze z powietrzem, strefa spalania jest nierównomierna i powstaje sadza, którą widzimy jako czarny dym. Z mojego doświadczenia to klasyczny objaw zużytych wtryskiwaczy, słabej pompy wtryskowej albo problemów z ciśnieniem na listwie common rail. W nowoczesnych układach CR diagnostyka polega na podpięciu testera, sprawdzeniu ciśnienia zadawanego i rzeczywistego oraz wykonaniu testu przelewowego wtryskiwaczy. W starszych dieslach z pompą rotacyjną albo rzędową kontroluje się ciśnienie otwarcia wtryskiwaczy na specjalnym przyrządzie i porównuje z danymi producenta. Dobre praktyki serwisowe mówią, żeby przy objawach dymienia nie zaczynać od „regulacji na oko”, tylko pomierzyć ciśnienia, sprawdzić stan końcówek wtrysków, ewentualnie je zregenerować lub wymienić. Warto też pamiętać, że dymienie przy przyspieszaniu może być pierwszym sygnałem, że układ wtryskowy jest już na granicy sprawności, a jego dalsza eksploatacja zwiększa zużycie paliwa i obciążenie filtra cząstek stałych (jeśli jest).
Nadmierne zadymienie spalin w silniku wysokoprężnym prawie zawsze wiąże się z procesem spalania mieszanki paliwowo-powietrznej, a konkretnie z tym, że paliwo nie spala się w całości lub spala się w nieodpowiednich warunkach. Łatwo jest jednak skojarzyć dymienie z różnymi innymi usterkami w silniku i wyciągnąć zbyt szybkie wnioski. Nieszczelność głowicy zazwyczaj kojarzy się z ubytkiem płynu chłodzącego, przedostawaniem się spalin do układu chłodzenia, tzw. „majonezem” pod korkiem oleju albo białym, parowym dymem przy spalaniu płynu chłodzącego. To nie daje typowego, czarnego dymu od niespalonego paliwa. Oczywiście, poważne uszkodzenia mechaniczne zawsze wpływają na pracę silnika, ale w praktyce nie są pierwszą przyczyną typowego „kopcenia na czarno” w dieslu. Uszkodzona świeca żarowa także bywa podejrzewana, bo gdy silnik źle odpala, użytkownik od razu łączy to z dymem. Świece żarowe odpowiadają jednak głównie za rozruch na zimno. Ich awaria daje objaw w postaci trudnego rozruchu, nierównej pracy przez kilkanaście–kilkadziesiąt sekund i ewentualnie lekkiego białego lub szarego dymu tuż po odpaleniu, kiedy niespalone paliwo trafia do wydechu. Po rozgrzaniu silnika wpływ świec żarowych praktycznie zanika i nie powodują one stałego, czarnego zadymienia pod obciążeniem. Częstym błędem myślowym jest też przekonanie, że im więcej powietrza, tym gorzej, więc zbyt duża dawka powietrza mogłaby powodować dymienie. W silniku z zapłonem samoczynnym jest dokładnie odwrotnie: im więcej powietrza (w granicach konstrukcyjnych), tym łatwiej dopalić paliwo, a dymienie spada. Problemem jest raczej zbyt mało powietrza, np. przez zapchany filtr powietrza, uszkodzony układ doładowania czy zacinający się EGR, co skutkuje bogatą mieszanką i sadzą w spalinach. Dlatego zbyt duża dawka powietrza nie jest realną przyczyną zwiększonego zadymienia, wręcz przeciwnie – poprawne napełnienie cylindrów powietrzem to jedna z podstawowych dobrych praktyk w eksploatacji diesla. Kluczowe w takich zadaniach jest odróżnienie usterek wpływających na proces wtrysku i rozpylania paliwa od problemów z rozruchem czy z układem chłodzenia, bo tylko pierwsza grupa jest bezpośrednio związana z typowym czarnym dymem ze spalin.