Zużycie gładzi cylindrów ocenia się za pomocą średnicówki czujnikowej, bo to przyrząd specjalnie przeznaczony do bardzo dokładnego pomiaru średnicy otworów, szczególnie takich jak cylinder silnika. Średnicówka czujnikowa ma głowicę pomiarową z trzema punktami podparcia i czujnikiem zegarowym, dzięki czemu można wychwycić minimalne różnice średnicy, owalizację i stożkowatość cylindra. W praktyce robi się tak, że najpierw ustawiasz średnicówkę na wzorcu (np. na mikrometrze zewnętrznym ustawionym na nominalną średnicę cylindra), zerujesz czujnik, a potem dokonujesz pomiaru w cylindrze na kilku wysokościach i w dwóch prostopadłych kierunkach. Dzięki temu od razu widać, czy cylinder jest zużyty jednostajnie, czy np. bardziej w górnej części. W warsztatach zajmujących się remontami silników jest to absolutny standard – nikt rozsądny nie ocenia zużycia cylindra „na oko” albo samą suwmiarką, bo dokładność rzędu setnych milimetra ma tu kluczowe znaczenie. Moim zdaniem warto się dobrze oswoić ze średnicówką czujnikową, bo w diagnozowaniu silników spalinowych to jedno z ważniejszych narzędzi pomiarowych, obok mikrometru i czujnika zegarowego na statywie. Dobrą praktyką jest też zapisywanie wyników pomiarów w tabelce i porównywanie ich z dokumentacją serwisową producenta silnika, co ułatwia decyzję: szlif, tulejowanie czy jeszcze można zostawić jak jest.
Zużycie gładzi cylindrów to temat, przy którym bardzo łatwo się pomylić, jeśli patrzy się tylko na ogólne podobieństwo narzędzi pomiarowych. Cylinder pracuje w bardzo trudnych warunkach, a każdy nadmierny luz pomiędzy tłokiem a gładzią powoduje spadek kompresji, zwiększone zużycie oleju i hałas. Dlatego branżowym standardem jest pomiar średnicy cylindra i ocena jego kształtu za pomocą średnicówki czujnikowej, a nie narzędzi bardziej „uniwersalnych” lub mniej precyzyjnych. Suwmiarka modułowa, mimo że wygląda profesjonalnie i faktycznie ma szerokie zastosowanie w warsztacie, nie zapewnia wymaganej dokładności i powtarzalności przy pomiarze otworów o takiej długości jak cylinder. Suwmiarka ma dokładność rzędu dziesiątych milimetra, czasem lepszą, ale do oceny owalizacji czy stożkowatości cylindra potrzeba odczytów na poziomie setnych milimetra, a często porównywania kilku pomiarów w różnych płaszczyznach. To wykracza poza jej realne możliwości. Głębokościomierz również bywa mylący, bo kojarzy się z wymiarem „w głąb”. W silniku używamy go np. do sprawdzania wysokości progu zużycia, głębokości gniazd zaworowych czy wystawania tulei cylindra ponad blok, ale nie do pomiaru średnicy gładzi. On w ogóle nie jest przeznaczony do pomiaru średnic, tylko do pomiaru odległości w jednym kierunku, prostopadle do powierzchni odniesienia. Mikrometr zewnętrzny to z kolei bardzo precyzyjne narzędzie, jednak służy do pomiaru wałków, czopów, tłoków, sworzni itp., czyli elementów zewnętrznych, a nie otworów. W praktyce w remontach silników mikrometrem mierzysz tłok, a średnicówką czujnikową mierzoną średnicę cylindra. Typowym błędem myślowym jest założenie, że skoro mikrometr jest „najdokładniejszy”, to nadaje się do wszystkiego. Niestety nie – jego konstrukcja zwyczajnie nie pozwala wejść do środka cylindra i poprawnie oprzeć go w trzech punktach. Dobre podejście w diagnostyce to zawsze dobór narzędzia specjalnie do danego pomiaru. W przypadku gładzi cylindrów tylko średnicówka czujnikowa zapewnia pełną informację o średnicy, owalizacji i stożkowatości, zgodnie z praktyką warsztatów zajmujących się profesjonalną regeneracją silników spalinowych.